środa, 21 stycznia 2015

Rozdział 7

Harry's POV:

Rano obudziłem się dość wcześnie. Nie mogłem spać bo strasznie się stresowałem spotkaniem z Jessicą. Obudziłem się o 06.00 i nie mogąc spać wybrałem się do kuchni bo chciałem zjeść śniadanie i w spokoju pomyśleć. Nie zdziwił mnie zbytnio widok Niall'a w kuchni pałaszującego dużego Cheesburgera. Tak tylko Niall je Cheesburgery o 6 nad ranem. Niall wręcz podskoczył kiedy otworzyłem lodówkę. Najwyraźniej mnie nie zauważył. Tak bardzo był pochłonięty swoim jedzeniem. Ale to żadna nowość.
-Harry? Co ty robisz tak wcześnie na nogach?- zapytał zdziwiony Niall dłuwiąc się swoim Cheesburgerem. W sumie mnie to nie zdziwiło, ponieważ ja z chłopaków spię najdłużej.
-Dzień Dobry Niall. Też miło cię widzieć- odpowiedziałem wymijająco.
-Uhm dzień dobry Harry. Ale to nie jest odpowiedź na moje pytanie. Już mi tu odpowiadaj.- powiedział Niall władczo biorąc kolejny pokaźny kęs swojej kanapki.
-No wiesz … nie mogłem spać więc jestem.- odpowiedziałem nie patrząc na niego.
-Harry od kiedy ty nie możesz spać ? Normalnie to śpisz jak zabity. Raz to spałeś tak mocno, że wyprosto … - zaczął Niall ale nie dokończył bo mu przerwałem. Teatralnie zatkałem sobie uszy palcami i zacząłem krzyczeć :
-La la la la la la nie słyszę cię. La la la.- na co zwskałem tylko śmiech Nialla.
-Okej okej tylko się tak nie drzyj bo obudzisz resztę. A teraz poważnie. Hazz widzę, że coś jest na rzeczy. Od kąd wróciłeś z Ameryki zachowujesz się co najmniej dziwnie. Nie mów mi, że wdałeś się w romans z jakąś amerykanką i się w niej zakochałeś. Stary związek na odległość jest do bani!- powiedział Niall żywo gestykulując.
-Pudło. Ale tak masz rację coś jest na rzeczy. Tyle, że ta laska jest stąd.- odpowiedziałem zrezygnowany. Miałam bardzo mało snu więc byłem bardziej skłonny mu o wszystkim opowiedzieć. No więc opowiedziałem mu o Jessice i o tym, że od tego czasu nie mogę przestać o niej myśleć.
-Woah stary poważna sprawa. A więc to stąd to dziwne zachowanie i bark snu? No teraz to cię rozumiem. Hazz musisz coś z tym zrobić!- powiedział Niall i żywo mną potrząsną.
-Niall uspokój się.Właśnie mam dzisiaj zamiar dzisiaj do niej jechać i oddać jej ten portfel.- powiedziałem śmiejąc się z jego dziecięcego entuzjamu.
-Stary! To na co ty jeszcze czekasz! Jedź do niej!- zawołł Niall który w międzyczasie zdążył wstać i teraz pcha mnie w stronę schodów.
-Niall stój! Stary jest dopiero 6.27 nie mogę teraz do niej jechać. Ona pewnie jeszcze śpi!- powiedziałem rozbawiony. Nialler raptem się zatrzymał i wrócił na swoje miejsce.
-Ah no tak masz racje. Sorki.- powiedział skruszony.
-Nic się nie stało. Jesteś nawet uroczy kiedy bywasz rozentuzjazmowany- odpowiedziałem zaczepnie uderzając go w ramie.
-Awww.- powiedział Niall teatralnie odwracając głowę w przeciewnym kierunku, żeby ukryć swoje zażenowanie.
-Dobra starczy tego dobrego- powiedział Niall biorąc ostatni kęs swojej „przekąski” -idę spać. Powodzenia Harry. Widzimy się wieczorem?- zapytał kierując się na górę do swojego pokoju.
-Raczej tak- odpowiedziałem mu. -Dobranoc żarłoczku- krzyknąłem jeszcze za nim a zaraz po tym usłyszałem dzwięk zamykających się drzwi.

***

Przesiedziałem w kuchni dobrą godzine zastanawiając się co by tu teraz zrobić. W końcu uznałem, że nie ma sensu leżeć dalej w pokoju więc postanowiłem wziąć długą kąpiel. Więc siedziałem w wannie z godzinę. Potem cierpliwie czekałem aż moje włosy mi wyschnął, żeby móc się ubarć. Kiedy już się ogarnąłem była 09.30 i zupełnie nie miałem pojęcia co dalej. Już chciałem do niej pojechać ale uzałem, że na 99 % pewnie śpi więc pojechanie do niej teraz odpada w zupełności. Poza tym nawet nie wiem co mam jej powiedzieć. Co ja sobie w ogóle wyobrażałem? Że do niej pójdę i co? Może : „Hey to ja chłopak z lotniska. Mam twój portfel i od dwóch tygodni nie mogę przestać o tobie myśleć chociaż wcale cię nie znam. Umówisz się ze mną?” Nie oddanie jej tego portfela osobiście jest złym pomysłem. Ale nie mogę przestać o niej myśleć i to jest chyba najsilniejszym argumentem. Gdybym nie czuł się do niej w jakiś magiczny sposób przyciągnęty oddałbym jej ten portfel i tyle. Ale nieee moje życie musi być skomplikowane! Ugh. Okej nie będę tutaj siedział i się nad sobą użalał. Idę się przywitać z chłopcami.

***
Jest 13.00 a ja nareszcie postanowiłem ruszyć w kierunku domu Jessici. Długo chodziłem po parku i zastanawiałem się czy iść czy nie iść. Jednak postanowiłem pójść, bo ta dziewczyna nie daje mi spokoju. Jednak jestem egoistą. Wysiadłem z auta i zamarłem na widok jej domu. Był piękny. Nie wiedziałem, że jej rodzice są aż tak dziani. Nie pewnie podeszłem do drzwi wejściowych. Kiedy zadzwoniłem do drzwi usłyszałem jakiś huk. Zamarłem na chwile ale dopiero potem zdałem sobie sprawę z tego, że chyba ją wystraszyłem. Zadzwoniłem jeszcze raz. Tym razem usłyszałem :
-Już idę!-
Ma cudowny głos. Jeszcze piękniejszy niż go zapamiętałem. Kiedy lekko je uchyliła jej oczy były najpierw przerażone a potem zdezorientowane.
-Witaj, piękna- przywitałem się. Nie było mnie stać na nic lepszego. Byłem na to zbyt zdenerwowany. Jess chyba nie miała zbytniego doświadczenia jeżeli chodzi o chłopców bo momentalnie spłonęła rumieńcami.
-S … skąd w … wiedziałeś gdzie m … mieszkam?- wyjąkała.
-Oh ehm zapomniałem oddać ci twój portfel i uhm chciałem ci go oddać.- odpowiedziałem i uśmiechnąłem się zawadiacko. Zanim Jess mi odpowiedziała wzięła głęboki oddech chyba żeby się trochę uspokoić i przestać się jąkać.
-Dzięki. To b.. bardzo miło z twojej s .. strony.- powiedziała i uśmiechnęła się nieśmiało.
-Ehm ty jesteś sama w domu?- zapytałem z wyczuwalnym zmartwieniem w głosie. Co do cholery się ze mną dzieje?
-Uh tak moi rodzice są w pracy- odpowiedziała niewinnie.
-Nie boisz się, że ktoś się tu włamie?- zapytałem.
-C .. co? Niby kto?- zapytała lekko panicznym głosem.
-No gdybym to nie był ja tylko jakiś włamywacz...- powiedziałem poważnie.
-No tak … ale niby po co ?- zapytała zestresowana.
-Bo jesteście dziani?- zapytałem z uśmichem.
-Oh.- tylko tyle powiedziała.
-Jak chcesz to mogę cię popilnować- powiedziałem uwodzicielsko.
-J … jak chcesz- powiedziała i znikneła w mieszkaniu dając mi wolną rękę.
Muszę się ogarnąć i zachowywać jak zwykle kiedy przebywam z dziewczynami. No dalej Styles dasz radę!

Jess's POV:

Cała się trzęsłam kiedy usłyszałam jego kroki za mną. Spanikowana nie wiedziałam co ze sobą zrobić, więc tylko krzątałam się bez celu po pokoju. Zupełnie nie spodziewałam się jego obecności w moim domu! W sumie bardzo się cieszę, że mnie odwiedził. Tylko problem w tym, że zupełnie nie wiem jak się gada z chłopakami! Nasza pierwsza wymiana zdań nie była taka jak chciałam. Muszą wziąć się w garść i przestać się jąkać. Zrezygnowana opadłam na kanpę i zaczęłam bawić się swoimi palcami. Po chwili poczułam jak kanapa obok mnie się ugieła. Jestem oficialnie przerażona!
-Miałaś dzisiaj jakieś plany, skarbie?- zapytał tajemniczy chłopak obok mnie.
-W sumie to nie.- odpowiedziałam z wachaniem. Ale się nie zająkałam! Jess, czynisz postępy.
-Co ty na to żeby wykorzystać go na lepsze poznanie siebie nawzajem?- zamruczał zielonooki przystojniak.
-Uhm czemu nie ...- odpowiedziałam lekko się rumieniąc.
-Okej. Chesz zacząć, Jessico?- zapytał chłopak.
-Wiesz, że to nie fair. Ty znasz moje imię a ja twojego nie.- udałam oburzenie. Nie wiem dlaczego ale nagle nie krępowałam się już przy nim tak jak jeszcze przed chwilą. Chłopak też wydawał się bardziej rozluźniony.
-Przepraszam bardzo. Gdzie moje maniery. Proszę mi wybaczyć, panno Jessico. Nazywam się Harry Styles.- powiedział Harry wstając przy tym z kanapy. Zachichotałam cicho kiedy wziął mnie za rękę i teatralnie ją pocałował.

***
-Jesteś głodna?- zapytał Harry kiedy wyświetlacz w kuchni pokazywał już 15.27. Prawdę mówiąc byłam więc lekko skinęłam głową.
-Ugotować ci coś?- zapytał Harry uśmiechając się do mnie i tym samym pokazując swoje śliczne dołeczki.
-Nie musisz. Dam radę.- powiedziałam również się uśmiechając.
-No i bądź tu mądry! Starasz się być dżentelmenem a ona nie nie musisz. Kobiety ...- powiedział Harry bardziej do siebie niż do mnie na co wybuchnęłam śmiechem. Czułam się tak jakbym znała Harrego nie kilka godzin a kilka lat. Trochę się o nim dowiedziałam ale jeszcze nie wystarczająco dużo. Wiem, że chodzi do liceum i że ma 18 lat oraz prawo jazdy a co za tym idzie i własny samochód. Mieszka ze znajomymi i gra w zespole „One Direction”. On o mnie też się dużo dowiedział, ale nie powiedziałam mu, że jestem adoptowana. Chyba nie byłam na to gotowa. Z westchnieniem podniosłam się z kanapy kiedy zaburczało mi w brzuchu. Zajrzałam do lodówki i z westchnieniem stwierdziłam, że nie ma nic konkretnego do jedzenia i muszę iść na zakupy. Poinformowałam o tym Harrego który zgodził mi się towarzyszyć. Szybko zebraliśmy się do wyjścia i ruszyliśmy na pieszo do supermarketu.
-Hey Jess. Mam pytanie.- zapytał Harry po chwili.
-Słucham.- powiedziałam z uśmiechem.
-Jak to jest, że nigdy cię tutaj nie widziałem. Przeprowadziłaś się czy jak?- zapytał Harry. W jego zielonych oczach pojawiła się ciekawość.
-Ja .. uhm .. cóż ...- nie dokończyłam bo nagle ktoś za nami zawołał Harrego po nazwisku. Oboje odwróciliśmy się w tym samym momencie. Za nami stał wysoki mężczyzna (wyższy od Harrego) cały pokryty tatuażami. Chciałam zapytać Harrego kto to jest ale nie było mi to dane, ponieważ pięść nieznajomego powędrowała w stronę twarzy Harrego. Jednak Harry był na tyle szybki, że zdążył wyminąć jego uderzenie. Po chwili nieznajomy już leżał na ziemi a Harry siedział na nim okładając go pięściami. Byłam przerażona kiedy spojrzałam mu w oczy. Zielone tęczówki Harrego niemal całe zniknęły i zastapiła je bez duszna czerń. Nie byłam w stanie ani uciec ani krzyknąć. Po prostu stałam z przerażeniem wymalowanym na twarzy i przyglądałam się całemu zajściu. Kiedy Harry nareszcie na mnie spojrzał wróciło mi czucie i zaczęłam biec ile sił w nogach do domu.
-Jess!- usłyszałam za sobą głos Harrego i jego ciężkie buty. Po chwili był już za mną. Dogonił mnie a ja się go bałam. Nie docierało do mnie, że to ten sam chłopak który siedział ze mną na kanapie, śmiał się i żartował. Nie kontrlowałam już swoich emocji i łzy zaczęły lecieć po moim policzku. Nagle poczułam jego dużą dłoń na moim ramieniu i momentalnie zostałam odwrócona przodem do niego. W jego oczach malowała się troska i … strach?

-Boisz się mnie … - wyszeptał. Brzmiało to bardziej jak stwierdzenie niż pytanie. Kiedy odwróciłam wzrok Harry puścił moje ramię a ja zniknęłam w domu zostawiając go tam samego. 


********************
UWAGA ! 
Ponieważ chcieliście ak szybko rozdział jest on nie sprawdzony. Mam nadzieję, że nie doszukacie się większych błędów. 
Kocham was <3 

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Rozdział 6

Dwa tygodnie. Minęły dwa tygodnie od kąd spotkałam tajemniczego zielonookiego chłopaka. I od tego czasu ciągle zaprząta mój umysł. Nie wiem dlaczego. Jeszcze nigdy mi się takie coś nie zdarzyło. Mój pierwszy kontakt z chłopakiem i od razu taka klapa. Jestem idiotką.

***
Harry's POV:

Dwa tygonie. Minęły dwa tygodnie odkąd przypadkowo wpadłem na tą laskę. Nie jestem typem stało-związkowca ale nosz do cholery nie mogę przestać o niej myśleć. Styles ogarnij się. To tylko jakaś przypadkowa laska. Ciągle zastanawiam się czy mam ją odwiedzić czy nie. Kiedy się na lotnisku zderzyliśmy w pośpiechu nie wzięła swojego portfela. Ja dopiero z opóźnieniem zauważyłem, że jest on nadal w mojej dużej dłoni. Jednak kiedy chciałem jej go oddać widziałem już tyko jak odjeżdza. Jestem officialnie rozdarty. Mam dwie możliwości : oddać jej ten portfel osobiście albo przez policję. Z moich rozmyślań wyrwał mnie głos (a raczej mlaskanie) Niall'a.
-Hazz co z tobą? Ostatnio jesteś taki ... zamyślony. Wszystko gra?- zapytał Nialler.
-Wszystko w porządku- odpowiedziałem uśmiechając się lekko.
-Harry? Nie kręć mi tutaj. Czy ty się aby nie zakochałeś?- zaśmiał się Niall.
-Taa a ty nie lubisz jeść. Niall czy ty się słyszysz?- zapytałem ironicznie
-Nigdy więcej nie kwestionuj mojej miłości do jedzenia Harry! Czuję się obrażony. Ale rozumiem wielki Harry Styles to flirciarz nigdy się nie zakochuje.Ogarniam- odparł Niall.
-No na szczęście.- odpowiedziałem łobuzersko się przy tym uśmiechając.
-Idziemy na próbę?- zapytał Niall podekscytowany.
-Jasne- odpowiedziałem pełen entuzjazmu.
Razem z Niallem udałem się do garażu gdzie czekali na nas już pozostali członkowie One Direction. Niall chwycił gitarę i zaczął grać pierwsze akordy naszej piosenki.

***
Próba przebiegła szybko i sprawnie. Na pierwszy ogień poszło "Little Things". Podczas całej piosenki myślałem tylko o niej. Co jest ze mną do cholery?! Nigdy nie wierzyłem w coś takiego jak miłość od pierwszego wejrzenia (nadal nie wierzę) ale dlaczego nie mogę pozbyć się jej z mojej głowy? Postanowione : jutro do niej pojadę.

***

Jess's POV:

Rano obudziło mnie strasznie jasne światło. Byłam jeszcze bardzo zmęczona więc nacisnęłam guziczek na pilocie żeby zaciągnął jalousie i z powrotem zapadłam w sen.

***

Kiedy znowu się obudziłam byłam już wypoczęta. Jednak było mi w łóźku tak przyjemnie i ciepło, że postanowiłam jeszcze poleżeć. Moje plany pokrzyżowało jedno spojrzenie na mój telefon. Wyświetlacz pokazywał 13. Czy ja naprawdę spałam aż 14 godzin?! Niechętnie zwlokłam się z łóżka i podreptałam do szafy aby wyciągnąć ciuchy. Następnie udałam się do łazienki gdzie wziełam szybki prysznic i umyłam włosy. Kiedy już skończyłam lekko podsuszyłam moje długie czarne włosy. Następnie zaplotłam lekko wilgotne jeszcze włosy w warkocza którego przeżuciłam sobie przez ramię. Chociaż nie miałam w planach dzisiaj żadnego konkretnego wyjścia postanowiłam wytuszować lekko rzęsy i nałożyć korektor pod oczy. Zastanawiałam się przy tym co dzisiaj  będę robić. Najpierw zjem lunch a potem albo odwiedzę Vanni albo pójdę zrobić jakieś zakupy a wieczorem obejrzę jakiś dobry film. Tak właśnie zrobię. Szybko nałożyłam na siebie komfortowy ale jednak przyzwoity zestaw i zeszłam na dół do kuchni. Nowością było to, że wiedziałam co chcę zjeść. Miałam ochotę na toasty więc szybko wsadźiłam chleb do toastera i właczyłam program muzyczny. Kiedy czekałam na toasty moje myśli powędrowały do szkoły. Za dwa tygodnie miałam zacząć naukę w nowym liceum. Nikogo tam nie znałam i strasznie się bałam, że nie znajdę tam żadnych znajomych. Moje myśli zostały przerwane przez dzwięk wyskakujących grzanek w toastera. Posmarowałam sobie swoje toasty masłem następnie położyłam na nie ser oraz szynkę po czym zasiadłam do stołu i zaczęłam je konsumować. W tle leciała właśnie spokojna muzyka. To był naprawdę fajny początek dnia. Kiedy skończyłam jeść swój lunch i poedszłam do zlewu z zamiarem opłukania talerza ktoś zadzwonił do drzwi. Ponieważ nikogo się o tej porze nie spodziewałam przestraszona upuściłam talerz do zlewu. Narobił niezłego huku ale nie zbił się. Kto to mógł być? Rodzice byli w pracy a Vanessa raczej by do mnie nie przyszła bez zapowiedzi, bo to nie w jej stylu. Z moich roważań zostałam wyrwana ponownym dzwiękiem dzwonka.
-Już idę!- krzyknęłam w stronę drzwi. Nie wiedząc czego mam się spodziewać niepewnie je uchyliłam. Zamarałam kiedy moim oczom ukazał się wysoki chłopak z burzą loków, szmaragdowymi oczami oraz głębokimi dołeczkami. Uśmiechnął się zawadiacko o czym się odezwał :
-Witaj, piękna.- głos miał tak samo ochrypły jak to zapamiętałam.


********************************

No heejj :D jest rozdział 6 !Yey. Nie zapomnijcie o komentarzach. Mam nadzieję, że wam się spodoba :*

Obserwatorzy