czwartek, 26 lutego 2015

Rozdział 9



Harry's POV:

Jak tak dalej pójdzie to zwarjuję. Zamkną mnie w wariatkowie i tyleście mnie państwo widzieli. Cholera. Stoję pod jej domem już jakąś godzinę i nie wiem czy wejść czy nie. Przez kilka ostatnich dni nic nie robiłem oprócz leżenia na kanapie i picia róźnych napojów alkoholowych. Z mojego otępienia wyrwał mnie dady dzisiajszego ranka zanim jeszcze cokolwiek wypiłem.
Hazz. Niall opowiedział nam co się stało. No wiesz z Jess. Przykro nam ale może nie wszystko jeszcze stracone. Stary mówię to tylko dlatego, że się o ciebie matrwię. Masz dwie opcje : albo nadal będziesz się nad sobą użalać albo ogarniesz się, pojedziesz do niej i powiesz jej kto to jest i czemu nie traktowałeś go lajtowo. Napewno zrozumie.” powiedział Liam. Dodał mi tym otuchy i zebrałem się w sobie. A teraz siedzę tutaj w samochodzie i nie wiem czy jednak nie lepiej wrócić do domu. Harry nie bądź tchórzem! Wysiadłem z samochodu i jeszcze raz sprawdziłem czy aby na pewno nie ma jej rodziców. Zapukałem do drzwi i w niepokoju cierpliwie czekałem aż ktoś mi otworzy. Prawdę mówiąc nigdzie mi się nie spieszyło. Może nawet nikogo nie było w domu. Okej chyba naprawdę nikogo nie ma. Żeby jeszcze mieć czyste sumienie zadzwoniłem drugi raz. I nic. To znak, że muszę o niej zapomnieć i tyle. Dobra idę stąd. Kiedy już miałem zamiar odejść drzwi jej domu się otworzyły.

Jess's POV:

Ostatnie dnie spędziłam w łóźku myśląc o tym wszystkim. Wiem, że powinnam o nim zapomnieć ale nie mogę. Rodzicę bardzo mi pomogli w tym wszystkim za co bardzo jestem im wdzięczna. Źle ostatnio sypiam i późno wstaję. Dzisiaj jest jakiś wyjątek, bo wstałam o 9.00 i postanowiłam się ogarnąć. Nie mogę całego życia przeleżyć w łóżku. Mama była takiego samego zdania. Widziałam jak szczerze się ucieszyła na mój widok ubranej, umalowanej i z czystymi włosami. Przed wyjściem do pracy upichciła mi pancaksy. Były pyszne! Kiedy już skończyłam jeść i pozmywałam po sobie zasiadłam przed telewizorem. Nie miałam pojęcia co chcę dzisiaj robić. Napewno nie będę siedzieć w domu (przynajmniej nie sama) bo za dużo myślę. Może odwiedzę Vanessę? Tak chyba tak zrobię ale póki co muszę posprzątać w pokoju. Wstałam z kanapy i poszłam do komórki po odkurzacz i inny detergenty. Skoro już robię porządki to posprzątam łazienkę i bibliotekę.
***
Sprzątanie zajęło mi chyba jakieś dwie godziny ale o dziwo nie byłam jakoś strasznie zmęczona. Ale jaka dumna z siebie, że tyle dałam radę zrobić w dwie godziny. Odniosłam środki czyszczące z powrotem do komórki i znowu usiadłam na kanapie. Była dopiero 12 a z Vanni mogłam się spotkać dopiero o 13. Ponieważ nie chciałam bezczynnie siedzieć więc postanowiłam udać się na jakieś zakupy. Poleciałam na górę żeby jeszcze poprawić swój wygląd i spakować potrzebne mi rzeczy czyli iPhona, pieniądze i bilet miesięczny. Właśnie szukałam telefonu z moim pokoju kiedy ktoś zadzwonił do drzwi. Nie miałam pojęcia kto to może być, ponieważ nie oczekiwałam gości. Najpierw postanowiłam zignorować dzwonek do drzwi jednak zeszłam na dół żeby w razie czego móc sprawdzić kto to. Kiedy byłam na schodach dzwonek zadzwonił po raz drugi. Podeszłam do drzwi i niepewnie lecz z uśmiechem je otworzyłam. Spodziewałam się listonosza więc otworzyłam usta żeby coś powiedzieć ale to co zobaczyłam kompletnie odebrało mi mowę. Właściwie nawet nie pamiętałam już co chciałam powiedzieć. Po prostu tam stałam i wpatrywałam się w chłopaka z lokami i zielonymi oczami który był tak samo zdziwniony i lekko wystraszony moim widokiem. Zapewne nie spodziewał się, tego że ktoś mu otworzy. Harry otrząsnął się jednak szybciej ode mnie.
-Cześć Jess. Czy uhm mogę wejść?- zapytał wyraźnie skrępowany chłopak.
-Hej ...- powiedziałam tylko i przesunęłam się dając mu znak że tak.
-Dzięki- powiedział Harry wchodząc do mojego domu.
Harry chciał coś powiedzieć ale przerwałam mu kiedy tylko otworzył usta.
-Po co tutaj przyszedłeś?- zapytałam normalnym tonem. Byłam wyraźnie zdziwiona nagłym przypływem odwagi. Harry też był zdziwiony i to do tego stopnia, że zajęło mu dorych kilka chwil żeby zrozumieć co do niego powiedziałam.
-Ja … w sumie to nie wiem. Ostatnio trochę głupio wyszło i chciałem cię przede wszystkim przeprośić i prosić abyś dała mi możliwość wyjaśnienia ci mojego zachowania.- powiedział Harry zerkając to na mnie to na podłogę. Szczerze to nie miałam pojęcia co powiedzieć. W sumie przez cały tydzień nie marzyłam o niczym bardziej. Chciałam wyjaśnień ale jednak nie byłam do końca pewna czy jestem na nie gotowa.
-Okay. Siadaj- powiedziałam w końcu. Bo co mi szkodzi? Jeżeli jego wyjaśnienie mnie nie przekonają to najwyżej wywalę go z domu.
-Dzięki- wymamrotał Harry i udał się w stronę kanapy. Niepewnie usiadła obok niego zachowując jednak lekki dystans między nami.
-Słuchaj Jess nawet nie wiem od czego zacząć. Na początek może cie przeproszę. Jess tak strasznie mi przykro, że musiałaś widzieć mnie takiego. Normalnie … nie biję ludzi jak popadnie. Ale uwierz mi ten koleś sobie na to zasłużył. On mnie tak jakby prześladuje. Mieliśmy kiedyś starcie w klubie pobiliśmy się. Ale dla mnie na tym się skończyło. On nie chciał mi odpuścić i … - Harry nie dokończył. Chciał mi coś powiedzieć ale nie przychodziło mu to łatwo.
-Nie muszę znać szczegółów jeżeli są dla ciebie aż tak bolesne. Zrobił coś złego, tak?- zapytałam nie chcąc dalej patrzeć jak się męczy.
-T … tak. Od tamtego czasu nie widziałem się z nim a teraz kiedy wrócił nie wytrzymałem. I tego nie żałuję. Żałuję tylko tego, że musiałaś na to patrzeć. I .. że się mnie bałaś. Nie chciałem tego … - dokończył Harry. -Przepraszam ...- dodał ledwo słyszalnym szeptem.
-Okay. Już rozumiem. Nie boję się ciebie … już- powiedziałam patrząc na niego.

-To dobrze bo nie chcę żeby tak było.- powiedział Harry, przysunął się bliżej i położył rękę na moim kolanie. Do mojego móżgu nie docierało nic z tego co się właśnie dzieje. Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy przez jakiś czas. Nagle Harry zaczął przybliżać swoje usta do moich. Dzieliły nas zaledwie milimetry...

****************

Tak wiem jestem okropna. Przepraszam ale musiałam. Wyjaśnienie w następnym rozdziale który pojawi się niedługo bo mam dobrą wenę. Buziaki :* 


czwartek, 12 lutego 2015

Rozdział 8

Harry's POV:

Jak zwykle musiałem coś spaprać. Boże co ten idiota Tom robił koło jej domu?! Zawsze musi przyjść wtedy kiedy nie jest potrzebny. Zawaliłem na całej linii. Jest mi z tego powodu starsznie wstyd. Najgorsze jest to, że ona się mnie bała. Najfajniejsza dziewczyna jaką kiedy kolwiek poznałem bała się mnie. Nie chciałem tego. Nie chcę, żeby się mnie bała. Chcę, żeby czuła się przy mnie bezpiecznie. Chcę ją chronić i być przy niej kiedy będzie mnie potrzebować. Nie znam jej za długo ale już za nią tęsknie. Harry stop! Nie możesz się zakochać. Harry Styles nigdy się nie zakochuje. Przysiągłem to sobie przed dwoma laty i nie zamierzam tego zmieniać. Nie zniosłbym tego. Kiedy zostawiła mnie przed swoimi drzwiami nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Najpierw stałem tam jeszcze przez jakieś 15 minut a potem jeszcze długo siedziałem w aucie i myślałem. W końcu nie mając wyjścia odjechałem i tak włóczyłem się po mieście bez celu. No i w takie sposób trafiłem tu gdzie aktualnie się znajduję : w barze dwie ulice od domu. Właśnie zamawiałem drugiego drinka kiedy do baru weszła ładna (może tylko za mocno umalowana) blondynka. Kiedyś takie mi się podobały ale teraz jakoś straciłem nimi zainteresowanie. Blondyna przysiadła się do mnie i obdarzyła mnie uśmiechem ale nie za bardzo mnie to obchodziło. Ona jednak się nie poddawała i zaczęła rozmowę.
-Cześć- rzuciła w moją stronę.
-Hej- odbąknąłem cicho.
-Często tutaj wybawsz przystojniaczku?- zapytała blondyna.
-Tylko okazyjnie- odpowiedziałem nawet na nią nie patrząc.
-Wielka szkoda. Chciałabym cię częściej widzieć tutaj- powiedziała dotykając przy tym mojego ramienia.
-Niestety nie przychodzę tutaj często i raczej nie zacznę.- odpowiedziałem i strząsnąłem sobie jej rękę z ramienia.
-Oj nie bądź taki. Ja cię do niczego nie zobowiązuje.- zamruczała mi do ucha i ścisnęła lekko moje udo.
-Ehm nie dziękuję.- powiedziałem wstając. Jak widać nie dane było mi się napić. Ehh. Ciężki jest mój żywot. Okej czyli pozostało mi jedynie iść do domu i mieć nadzieję, że chłopcy obficie zaopatrzyli barek. Niestety nie dane mi było zostać samemu, ponieważ zaraz obok mnie pojawiła się ta natrętna blondyna.
-Eyy no nie bądź taki drętwy.- powiedziała śmiejąc się. A potem spoważniała i gwałtownie złapała mnie za ramię i pociągnęła w swoją stronę zmiejszając dystans między nami.
-Słuchaj, wiem jaki jesteś. Nawet nie staraj się zmieniać bo chcę się z tobą zabawić, albo cię zniszczę, zrozumiano?- syknęła.
-Odwal się ode mnie.- powiedziałem ostro i wyrwałem się z jej uścisku ruszając dalej przed siebie.
-Jeszcze się policzymy, Styles!- warknęła dziewczyna i obrażona wróciła do baru. Co to do cholery było?! Nieważne. Teraz przynajmniej będę mógł w spokoju się nachlać.


Jess's POV:

Nie wiem co się ze mną dzieje. Po odejściu Harrego straciłam apetyt i chęć na cokolwiek. Przebrałam się w piżamę i poszłam spać. Jednak nie dane mi było spokojnie zasnąć. Przez pół nocy leżałam, myślałam i płakałam na przemian. Nie wiem dlaczego ten chłopak wywiera na mnie tak silne emocje. Przecież prawie wcale go nie znam! Ugh dobra jest 03.23 trzeba iść spać. Wiem, że nie zasnę ale spróbować zawsze można, prawda? No i takim sposobem zasnęłam o 4.13.


Na następny dzień byłam strasznie nie wyspana mimo tego, że obudziłam się dość późno. Wczoraj nie zamieniłam z rodzicami ani słowa. Nie czułam się z tym najlepiej, ponieważ codziennie z nimi rozmawiałam. Chociaży wieczorem kiedy wracali z pracy do domu. Dziwne uczuce tak z nimi nie gadać. Przy śniadaniu nie bardzo miałam apetyt ale coś tam zjeść musiałam. Rodzice od razu zauważyli, że coś jest ze mną nie tak. „Jess, skarbie coś się stało?”, zapytała zatroskana Mama. W sumie to mogę z nimi rozmawiac o wszystkim i nie chcę przed nimi nic ukrywać. Z drugiej jednak strony nie wiem jaką opinię wyrobił sobie Harry. Wyglądał przerażająco kiedy wczoraj bił tego faceta. Ale jednak są moimi rodzicami i mam w nich wsparcie bez względu na to co pomyślą o Harrym. „Uhm … nic wielkiego. Wczoraj kiedy was nie było przyszedł tutaj taki chłopak z którym zderzyłam się na lotnisku. W moim roztargnieniu zapomniałam portwela a on przyszedł mi go oddać. Trochę pogadaliśmy a potem poszliśmy do sklepu. Jednak w drodze jakiś gość próbował go uderzyć. Harry zrobił unik ale zaraz potem rzucił się na niego z pięściami. Uciekłam z tamtąd ale Harry mnie dogonił. Nic mi nie zrobił stwierdził tylko, że się go boję i chyba go to zabolało. Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć ...” opowiedziałam jak było i co mi leży na sercu. Rodzice ani razu mi nie przerwali. Cierpliwie słuchali. Chwilę się chyba jeszcze zatanawiali co powiedzieć, bo nic nie powiedzieli przez ładnych kilka minut. W końcu pierwsza odezwała się Mama. „Skarbie, zacznijmy może od tego, że cieszymy się że nam o tym powiedziałaś. Nie chcemy, żebyś cokolwiek przed nami ukrywała. A co do tego chłopaka to widzę, że ci się podoba. Mówisz o Harrym Stylesie, prawda?” powiedziała Mama a ja skinęłam głową. „Cóż”, kontynuowała, „to bardzo przystojny chłopak, jednak ma nienajlepszą opinię. Nie chcę go oceniać. Miał trudnę dzieciństwo i jest zamknięty w sobie. Hmm ma tak jakby dwie twarzę. Zapewne widziałaś je obie. Nie wiem czy należy się go bać czy lepiej czuć się przy nim bezpiecznie. Nie mam zamiaru go oceniać dopóki go nie poznam. Nie martw się na zapas. W razie czego możesz zawsze ze mną porozmawiać. Nawet jak w nocy nie będziesz mogła spać zawsze możesz do nas przyjść, pogadać, przytulić się cokolwiek będziesz chciała. Okej?”
Okej. Kocham was.” powiedziałam zadowolona.

My też cię kochamy.” odpowiedzieli chórem rodzice. 

Obserwatorzy