niedziela, 28 grudnia 2014
Rozdział 5
"Szybko Jude bo się spóźnimy na samolot!", ponaglił swoją żonę Jordan. "Już jestem gotowa kochanie", powiedziała Jude wychodząc z sypialni. Nie wierzę, że minęły już cztery miesiące odkąd trafiłam do Jude i Jordana. W tym czasie bardzo się do siebie zbliżyliśmy. Nabyłam do nich duże zaufanie i traktuje ich jak przyjaciół. W tych miesiącach co weekend widziałam się z Vansessą. Bardzo nam siebie brakuję ale ja jestem zadowolona z Jude i Jordana a ona cieszy się moim szczęściem. Chociaż wiem, że ona sama chciałabym mieć na powrót rodzinę. Czuję, że nie minie wiele czasu aż zacznę do nich mówić "Mamo" i "Tato". Właśnie wybieramy się na wspólne wakacje na Grand Canarię. Chcę ich tak nazwać właśnie tam. Jude i Jordan są strasznie kochani. Okazują mi wiele miłości i sprawiają dużo fajnych prezentów. Kupili mi na przykład fajne ubrania chociaż mówiłam im, że to niepotrzebne. Tak naprawdę bardzo się cieszyłam z tych ubrań ale już tak mam, że nigdy bym im tego nie powiedziała. W między czasie rodzice (muszę już zacząć się przyzwyczajać) zapisali mnie do szkoły. Będę chodzić do nowego liceum po wakacjach. Trochę się boję bo nikogo tam nie znam. No ale cóź tego nie da się chyba uniknąć. Moje rozmyślania przerwał głoś Jordana:"No to co. Jedziemy?" "Jasne" odpowiedziałam słabym głosem.
Pół godziny później znajdowaliśmy się już na lotnisku. Po raz pierwszy opuszczałam Anglię. Tyle rzeczy zmieniło się w moim życiu w tak krókim czasie. Mam teraz rodzinę, mam własny pokój .., ciekawe co jeszcze mnie czeka.
***
Nie ma w sumie co dużo mówić. Wakacje są fajne a Grand Canaria przepiękna. Ładni chłopcy i te sprawy. Dzisiaj mam się udać z rodzicami na małe zwiedzanie. Dzisiaj zamierzam ich oficiajnie nazwać moimi rodzicami.
Kiedy dotarliśmy już na klif i podziwialiśmy piękny zachód słońca zebrałam się na odwagę :"Jude, Jordan. Znamy się zaledwie kilka miesięcy ale naprawdę staliście się dla mnie ważni.", wzięłam głęboki oddech. "Mamo, Tato Kocham was.", powiedziałam patrząc na zachód słońca. Widziałam jak mamie stanęły łzy w oczach tak samo jak tacie. Oby dwoje mnie przytulili ale tylko mama się rozpłakała. Obaj nazwali mnie jeszcze swoją córką i powiedzieli, że mnie kochają. Tak samo jak mama wzruszyłam się. Na zakończenie dnia poszliśmy coś zjeść. Kolacja była wyśmienita! Po raz pierwszy jadłam homara mniam! Potem wróciliśmy do pokoi i musiałam się spakować bo niestety jutro już wracaliśmy.
***
No i takim sposobem znów byłam w Anglii. Trochę za nią tęskniłam ale klimat Grand Canarii bardziej mi odpowiadał. No cóź. Właśnie stałam przy odbiorze bagażu i grzebałam w torebce. Kiedy zobaczyłam mój bagaż zdjęłam go z taśmy. Wzięłam moją walizkę i nadal grzebiąc w torbie ruszyłam przed siebie. Nagle z kimś się zderzyłam i cała zawartość mojej torebki wylądowała na podłodzę. "No pieknie", jęknęłam. Dopiero teraz zobaczyłam na kogo wpadłam. Był to chłopak o zielonych oczach i ciemnych, brązowych lokach, W ręku trzymał swój portfel natomiast drugą rękę zacisnął na swojej walizce. Przyglądł mi się z wyraźnym rozbawieniem. Uśmiechnął się i przemówił:"Daj pomogę ci." Miał bardzo ładny głos. Był lekko zachrypnięty ale to dodawało mu uroku i męskości. "Dzięki i przepraszam. Niezdara ze mnie." bąknęłam i szybko zaczęłam się oddalać kiedy zawartość mojej torebki wróciła na swoje miejsce. "Nie ma sprawy.", powiedział jeszcze nieznajomy. Był bardzo przystojny, miał piękny głos i do tego bardzo hipnotyzujące zielone oczy. Jess skup się! Widziałaś tego człowieka raz w życiu i raczej mało prawdopodobne jest to, że znowu go spotkasz.! Kiedy zobaczyłam moich rodziców uśmiechnęłam się ładnie i nic nie dałam po sobie poznać ... chyba. Wsiadłam do auta i zaczęliśmy jechać w stronę domu. Przez całą drogę nie mogłam przestać myśleć o tych zielonych oczach ..
*******************
!WAŻNE!
No i mamy 5 rozdział. Mi on się za bardzo nie podoba bo jest krótki i nie ma w nim opisów z wakacji i wgl z tych czterech miesięcy. Ale naprawdę nie chciałam pisać teraz jeszcze pięć rozdziałów z opisami bo ani mi ani wam nie sprawiłoby to przyjemności. Tak wiem, że mogłam chociaż opisać ich wakacje ale nie miałam ani ochoty ani weny żeby teraz tyle o tym pisać. Mam nadzieję, ze mimo tych brakujących opisów rozdział wam się spodoba. No i jest w końcu Harry więc będzie się działo :D nie zapomnijcie o komentarzach <3
środa, 24 grudnia 2014
Rozdział 4
***
"Hmm ale pachnie", powiedziałam rozmarzona kiedy włożyłyśmy nasze ciateczka do pieca. "Co racja to racja", poparła mnie Jude. Pod czas pieczenia ciasteczek trochę dowiedziałam się o Jude a ona o mnie. Dowiedziałam się na przykład, że ma starsza siostrę i brata. I, że pracuję jako projektantka mody oraz krawcowa Jordan natomaist jest architektem. Jude bardzo lubi modę i muzykę. Z Jordanem są po ślubie już 15 lat. Ja z mojej strony opowiedziałam jej jak trafiłam do domu dziecka, o tym że nie znam (i raczej nigdy nie poznam) swoich biologicznych rodziców, o Vanni i o moich zainteresowaniach. Bardzo ją polubiłam. Kiedy wyjmowałysmy nasze ciasteczka z pieca jak na zawołanie do kuchni wparował Jordan. "Czuję ciastka!", zawołał radośnie i pocałował Jude krótko w usta. Muszę przyznać, że razem wyglądają bardzo słodko. Jude wyraźnie się zarumieniła. "To musi być prawdziwa miłość", pomyslałam. W końcu skoro Jude nadal rumieni się na jego pocałunki po tylu latach to musi coś znaczyć. "A więc", zaczął Jordan,"możemy obejrzeć 'the other woman'. Ma bardzo dobre recenzje." "Okej. Czyli zjemy ciatka, ogarniemy się i jedziemy?", zapytała Jude. "Mniej więcej. A potem możemy iść na Sushi co wy na to? Jess lubisz Sushi?", zapytał mnie Jordan jak zwykle prze uroczo się przy tym uśmiechając. "Szczerze to nigdy nie miałam okazji spróbować jak smakuje, Ale kiedyś musi być ten pierwszy raz", odpowiedziałam z uśmiechem. "Okej. Więc mamy jeszcze trochę ponad godziny. Może zjedzmy, ogarnijmy się i pojedziemy co wy na to?", zaproponowała Jude. "Jestem za!", powiedziałam podekscytowana.
***
"Ale świetny film!", powiedziałam nadal się śmiejąc. "Haha popieram!", powiedziała Jude równie rozbawiona co ja. "Okej śmieszki. Teraz Sushi!", wtrącił Jordan.
***
Po udanym dniu padłam wyczerpana na łóżko. Była dopiero 14 ale byłam zmęczona jak nigdy przedtem. I co by tutaj teraz robić. Nagle mnie olśniło. Przecież mam do dypozycji masę książek!!! Podniosłam się z łóżka pokonując kilka schodków. Kiedy już byłam na dole usłyszałam delikatne pukanie do drzwi. "Proszę!", powiedziałam. Do pokoju weszli Jude i Jordan. Zastanawiałam się czego mogli ode mnie chcieć. Widocznie miałam się zaraz dowiedzieć. "Słuchaj Jess, Niedługo będziesz szła do nowej szkoły. W niej raczej wszyscy będą posiadali telefon komórkowy. Nie chcemy abyś czuła się odnich gorsza więc ... proszę to dla Ciebie.", powiedział Jordan podając mi pudełko ze srebrnym jabułkiem. Byłam w szoku! Dostałam iPhona 5s!!! Tyle słyszałam o tym telefonie i strasznie o nim marzyłam. Kiedy go ropakowałam ukazało mi się złoto-srebrne cudo.
środa, 3 grudnia 2014
Rozdział 3

###################################
I mamy 3 rozdział <3. Przepraszam, że zajeło mi to tyle czasu ale opisy to zdecydowania nie moja działka. Ale na szczęście mam to już za sobą. Następny rozdział planuję dodać na Weekend. Zobaczymy co z tego wyjdzie :3. A narazie ... miłej lektury!
piątek, 21 listopada 2014
Rozdział 2
niedziela, 9 listopada 2014
Rozdział 1
Kiedy się obudziłam była 5.30. Zaspana otarłam oczy i zobaczyłam, że inne dziewczyny też się budzą. Dzień jak codzień. Usłyszałam głos Vanessy i od razu się uśmiechnęłam. "Dzień dobry kocie." powiedziała i z puściła swoje piękne blond włosy i spojrzała na mnie niebieskimi oczami. Vanessa to moja najlepsza przyjaciółka tutaj w domu dziecka. Razem chodzimy na zajęcia, jemy obiady i zasypiamy. Poznałyśmy się 5 lat temu. Kiedy Vanessa tutaj trafiła była bardzo nieśmiała i nie umiała nawiązywać nowych znajomości. Więc do niej podeszłam i zaproponowałam wspólną zabawę lalkami. Zgodziła się i od tamtej pory jesteśmy nierozłączne. Moim zdaniem mam bardzo ładną przyjaciółkę. Ahh tak bardzo ją kocham i tym bardziej jej współczuję, że tutaj trafiła. Vanessa trafiła tutaj, kiedy jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym. A ponieważ nie miała żadnej innej rodziny trafiła tutaj. Ale teraz ma mnie. A co do mojej historii to ... w sumie nigdy nie miałam rodziców. Wychowałam się tutaj. Nikt nigdy o tym ze mną nie rozmawia. Ja sama nie wiele wiem o swojej przeszłości. Wiem tylko tyle, że kiedy miałam dwa miesiące ktoś oddał mnie do okienka życia wraz z dokładną datą moich urodzin oraz imieniem. "Jess no chodź bo się spóźnimy na śniadanie." ponagliła mnie Vanessa. "Już idę" odpowiedziałam uśmiechając się w jej kierunku. Szybko ubrałam się więc w mój szkolny mundurek i zeszłam z Vanni na śniadanie. Po odmówieniu modlitwy zjadłyśmy coś i poszyłśmy na zajęcia.
Po długim dniu nauki mamy czas na chwilę relaksu. Postanowiłyśmy więc spędzić nasz wolny czas na naszej ławce. Rozmawiałyśmy bardzo długo aż w końcu zrobiło się ciemno i musiałyśmy iść spać. Po wejściu do środka zaczęłam przygotowywać się do jutrzejszego dnia. Był to bowiem dzień moich 16 urodzin i chociaż nie świętowałam urodzin to i tak było to dla mnie duże wydarzenie. Zmęczona i zarazem podekscytowana poszłam spać. Byłam ciekawa co przyniesie jutrzejszy dzień.
środa, 5 listopada 2014
Prolog
Dedykacja
Bohaterowie
poniedziałek, 3 listopada 2014
Hey hey :)
Na początku chciałabym wam podziękować za to, że czytacie tego Bloga. Chciałabym się wam przedstawić żebyście czytając tego bloga mieli też pewien obraz Autorki.
Mam na imię Sarah i mieszkam w Berlinie. Mam 14 Lat i jestem Directioner od niedawna. Ale mimo wszystko kocham chłopaków nad życie. Interesuje się muzyką, literaturą i koszykówką.
Okey to by było chyba wszystko. Nic więcej mi jakoś do głowy nie przychodzi. :). Bardzo wam dziękuję za to, że jesteście bo bez was to co robię nie miałoby sensu. Dopiero zaczynam moją przygodę z bloggerem i tak szczerze to sama nigdy bym się na to nie zdecydowała ale dzięki mojej Najlepszej Przyjaciółce postanowiłam spróbować.
Pamiętajcie, że was Kocham <3
Crazy Directioner











