czwartek, 12 lutego 2015

Rozdział 8

Harry's POV:

Jak zwykle musiałem coś spaprać. Boże co ten idiota Tom robił koło jej domu?! Zawsze musi przyjść wtedy kiedy nie jest potrzebny. Zawaliłem na całej linii. Jest mi z tego powodu starsznie wstyd. Najgorsze jest to, że ona się mnie bała. Najfajniejsza dziewczyna jaką kiedy kolwiek poznałem bała się mnie. Nie chciałem tego. Nie chcę, żeby się mnie bała. Chcę, żeby czuła się przy mnie bezpiecznie. Chcę ją chronić i być przy niej kiedy będzie mnie potrzebować. Nie znam jej za długo ale już za nią tęsknie. Harry stop! Nie możesz się zakochać. Harry Styles nigdy się nie zakochuje. Przysiągłem to sobie przed dwoma laty i nie zamierzam tego zmieniać. Nie zniosłbym tego. Kiedy zostawiła mnie przed swoimi drzwiami nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Najpierw stałem tam jeszcze przez jakieś 15 minut a potem jeszcze długo siedziałem w aucie i myślałem. W końcu nie mając wyjścia odjechałem i tak włóczyłem się po mieście bez celu. No i w takie sposób trafiłem tu gdzie aktualnie się znajduję : w barze dwie ulice od domu. Właśnie zamawiałem drugiego drinka kiedy do baru weszła ładna (może tylko za mocno umalowana) blondynka. Kiedyś takie mi się podobały ale teraz jakoś straciłem nimi zainteresowanie. Blondyna przysiadła się do mnie i obdarzyła mnie uśmiechem ale nie za bardzo mnie to obchodziło. Ona jednak się nie poddawała i zaczęła rozmowę.
-Cześć- rzuciła w moją stronę.
-Hej- odbąknąłem cicho.
-Często tutaj wybawsz przystojniaczku?- zapytała blondyna.
-Tylko okazyjnie- odpowiedziałem nawet na nią nie patrząc.
-Wielka szkoda. Chciałabym cię częściej widzieć tutaj- powiedziała dotykając przy tym mojego ramienia.
-Niestety nie przychodzę tutaj często i raczej nie zacznę.- odpowiedziałem i strząsnąłem sobie jej rękę z ramienia.
-Oj nie bądź taki. Ja cię do niczego nie zobowiązuje.- zamruczała mi do ucha i ścisnęła lekko moje udo.
-Ehm nie dziękuję.- powiedziałem wstając. Jak widać nie dane było mi się napić. Ehh. Ciężki jest mój żywot. Okej czyli pozostało mi jedynie iść do domu i mieć nadzieję, że chłopcy obficie zaopatrzyli barek. Niestety nie dane mi było zostać samemu, ponieważ zaraz obok mnie pojawiła się ta natrętna blondyna.
-Eyy no nie bądź taki drętwy.- powiedziała śmiejąc się. A potem spoważniała i gwałtownie złapała mnie za ramię i pociągnęła w swoją stronę zmiejszając dystans między nami.
-Słuchaj, wiem jaki jesteś. Nawet nie staraj się zmieniać bo chcę się z tobą zabawić, albo cię zniszczę, zrozumiano?- syknęła.
-Odwal się ode mnie.- powiedziałem ostro i wyrwałem się z jej uścisku ruszając dalej przed siebie.
-Jeszcze się policzymy, Styles!- warknęła dziewczyna i obrażona wróciła do baru. Co to do cholery było?! Nieważne. Teraz przynajmniej będę mógł w spokoju się nachlać.


Jess's POV:

Nie wiem co się ze mną dzieje. Po odejściu Harrego straciłam apetyt i chęć na cokolwiek. Przebrałam się w piżamę i poszłam spać. Jednak nie dane mi było spokojnie zasnąć. Przez pół nocy leżałam, myślałam i płakałam na przemian. Nie wiem dlaczego ten chłopak wywiera na mnie tak silne emocje. Przecież prawie wcale go nie znam! Ugh dobra jest 03.23 trzeba iść spać. Wiem, że nie zasnę ale spróbować zawsze można, prawda? No i takim sposobem zasnęłam o 4.13.


Na następny dzień byłam strasznie nie wyspana mimo tego, że obudziłam się dość późno. Wczoraj nie zamieniłam z rodzicami ani słowa. Nie czułam się z tym najlepiej, ponieważ codziennie z nimi rozmawiałam. Chociaży wieczorem kiedy wracali z pracy do domu. Dziwne uczuce tak z nimi nie gadać. Przy śniadaniu nie bardzo miałam apetyt ale coś tam zjeść musiałam. Rodzice od razu zauważyli, że coś jest ze mną nie tak. „Jess, skarbie coś się stało?”, zapytała zatroskana Mama. W sumie to mogę z nimi rozmawiac o wszystkim i nie chcę przed nimi nic ukrywać. Z drugiej jednak strony nie wiem jaką opinię wyrobił sobie Harry. Wyglądał przerażająco kiedy wczoraj bił tego faceta. Ale jednak są moimi rodzicami i mam w nich wsparcie bez względu na to co pomyślą o Harrym. „Uhm … nic wielkiego. Wczoraj kiedy was nie było przyszedł tutaj taki chłopak z którym zderzyłam się na lotnisku. W moim roztargnieniu zapomniałam portwela a on przyszedł mi go oddać. Trochę pogadaliśmy a potem poszliśmy do sklepu. Jednak w drodze jakiś gość próbował go uderzyć. Harry zrobił unik ale zaraz potem rzucił się na niego z pięściami. Uciekłam z tamtąd ale Harry mnie dogonił. Nic mi nie zrobił stwierdził tylko, że się go boję i chyba go to zabolało. Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć ...” opowiedziałam jak było i co mi leży na sercu. Rodzice ani razu mi nie przerwali. Cierpliwie słuchali. Chwilę się chyba jeszcze zatanawiali co powiedzieć, bo nic nie powiedzieli przez ładnych kilka minut. W końcu pierwsza odezwała się Mama. „Skarbie, zacznijmy może od tego, że cieszymy się że nam o tym powiedziałaś. Nie chcemy, żebyś cokolwiek przed nami ukrywała. A co do tego chłopaka to widzę, że ci się podoba. Mówisz o Harrym Stylesie, prawda?” powiedziała Mama a ja skinęłam głową. „Cóż”, kontynuowała, „to bardzo przystojny chłopak, jednak ma nienajlepszą opinię. Nie chcę go oceniać. Miał trudnę dzieciństwo i jest zamknięty w sobie. Hmm ma tak jakby dwie twarzę. Zapewne widziałaś je obie. Nie wiem czy należy się go bać czy lepiej czuć się przy nim bezpiecznie. Nie mam zamiaru go oceniać dopóki go nie poznam. Nie martw się na zapas. W razie czego możesz zawsze ze mną porozmawiać. Nawet jak w nocy nie będziesz mogła spać zawsze możesz do nas przyjść, pogadać, przytulić się cokolwiek będziesz chciała. Okej?”
Okej. Kocham was.” powiedziałam zadowolona.

My też cię kochamy.” odpowiedzieli chórem rodzice. 

2 komentarze:

  1. Oki
    Hazza rusz tyłek do Jess a nie w barze siedzisz
    Cudowny rozdział Xx
    Nie mogła spać,ni nio zasnąć po 4 ja bym nie chciała
    Fajnie że ją wspierają:)
    Czekam na kolejne spotkanie tej dwójki
    Boski
    Genialny
    Idealny
    Dużo
    Dużo
    Dużo
    Weny
    Buziaki
    Mela

    OdpowiedzUsuń
  2. awww :3 dzięki wielkie ♥ strasznie sobie cenię takie wsparcie. Dzięki jeszcze raz ;*

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy