Harry's
POV:
Jak tak dalej pójdzie to zwarjuję. Zamkną mnie w
wariatkowie i tyleście mnie państwo widzieli. Cholera. Stoję pod
jej domem już jakąś godzinę i nie wiem czy wejść czy nie. Przez
kilka ostatnich dni nic nie robiłem oprócz leżenia na kanapie i
picia róźnych napojów alkoholowych. Z mojego otępienia wyrwał
mnie dady dzisiajszego ranka zanim jeszcze cokolwiek wypiłem.
„Hazz. Niall opowiedział nam co się stało. No wiesz
z Jess. Przykro nam ale może nie wszystko jeszcze stracone. Stary
mówię to tylko dlatego, że się o ciebie matrwię. Masz dwie opcje
: albo nadal będziesz się nad sobą użalać albo ogarniesz się,
pojedziesz do niej i powiesz jej kto to jest i czemu nie traktowałeś
go lajtowo. Napewno zrozumie.” powiedział Liam. Dodał mi tym
otuchy i zebrałem się w sobie. A teraz siedzę tutaj w samochodzie
i nie wiem czy jednak nie lepiej wrócić do domu. Harry nie bądź
tchórzem! Wysiadłem z samochodu i jeszcze raz sprawdziłem czy aby
na pewno nie ma jej rodziców. Zapukałem do drzwi i w niepokoju
cierpliwie czekałem aż ktoś mi otworzy. Prawdę mówiąc nigdzie
mi się nie spieszyło. Może nawet nikogo nie było w domu. Okej
chyba naprawdę nikogo nie ma. Żeby jeszcze mieć czyste sumienie
zadzwoniłem drugi raz. I nic. To znak, że muszę o niej zapomnieć
i tyle. Dobra idę stąd. Kiedy już miałem zamiar odejść drzwi
jej domu się otworzyły.
Jess's
POV:
Ostatnie dnie spędziłam w łóźku myśląc o tym
wszystkim. Wiem, że powinnam o nim zapomnieć ale nie mogę. Rodzicę
bardzo mi pomogli w tym wszystkim za co bardzo jestem im wdzięczna.
Źle ostatnio sypiam i późno wstaję. Dzisiaj jest jakiś wyjątek,
bo wstałam o 9.00 i postanowiłam się ogarnąć. Nie mogę całego
życia przeleżyć w łóżku. Mama była takiego samego zdania.
Widziałam jak szczerze się ucieszyła na mój widok ubranej,
umalowanej i z czystymi włosami. Przed wyjściem do pracy upichciła
mi pancaksy. Były pyszne! Kiedy już skończyłam jeść i
pozmywałam po sobie zasiadłam przed telewizorem. Nie miałam
pojęcia co chcę dzisiaj robić. Napewno nie będę siedzieć w domu
(przynajmniej nie sama) bo za dużo myślę. Może odwiedzę Vanessę?
Tak chyba tak zrobię ale póki co muszę posprzątać w pokoju.
Wstałam z kanapy i poszłam do komórki po odkurzacz i inny
detergenty. Skoro już robię porządki to posprzątam łazienkę i
bibliotekę.
***
Sprzątanie zajęło mi chyba jakieś dwie godziny ale o
dziwo nie byłam jakoś strasznie zmęczona. Ale jaka dumna z siebie,
że tyle dałam radę zrobić w dwie godziny. Odniosłam środki
czyszczące z powrotem do komórki i znowu usiadłam na kanapie. Była
dopiero 12 a z Vanni mogłam się spotkać dopiero o 13. Ponieważ
nie chciałam bezczynnie siedzieć więc postanowiłam udać się na
jakieś zakupy. Poleciałam na górę żeby jeszcze poprawić swój
wygląd i spakować potrzebne mi rzeczy czyli iPhona, pieniądze i
bilet miesięczny. Właśnie szukałam telefonu z moim pokoju kiedy
ktoś zadzwonił do drzwi. Nie miałam pojęcia kto to może być,
ponieważ nie oczekiwałam gości. Najpierw postanowiłam zignorować
dzwonek do drzwi jednak zeszłam na dół żeby w razie czego móc
sprawdzić kto to. Kiedy byłam na schodach dzwonek zadzwonił po raz
drugi. Podeszłam do drzwi i niepewnie lecz z uśmiechem je
otworzyłam. Spodziewałam się listonosza więc otworzyłam usta
żeby coś powiedzieć ale to co zobaczyłam kompletnie odebrało mi
mowę. Właściwie nawet nie pamiętałam już co chciałam
powiedzieć. Po prostu tam stałam i wpatrywałam się w chłopaka z
lokami i zielonymi oczami który był tak samo zdziwniony i lekko
wystraszony moim widokiem. Zapewne nie spodziewał się, tego że
ktoś mu otworzy. Harry otrząsnął się jednak szybciej ode mnie.
-Cześć Jess. Czy uhm mogę wejść?- zapytał wyraźnie
skrępowany chłopak.
-Hej ...- powiedziałam tylko i przesunęłam się dając
mu znak że tak.
-Dzięki- powiedział Harry wchodząc do mojego domu.
Harry chciał coś powiedzieć ale przerwałam mu kiedy
tylko otworzył usta.
-Po co tutaj przyszedłeś?- zapytałam normalnym tonem.
Byłam wyraźnie zdziwiona nagłym przypływem odwagi. Harry też był
zdziwiony i to do tego stopnia, że zajęło mu dorych kilka chwil
żeby zrozumieć co do niego powiedziałam.
-Ja … w sumie to nie wiem. Ostatnio trochę głupio
wyszło i chciałem cię przede wszystkim przeprośić i prosić abyś
dała mi możliwość wyjaśnienia ci mojego zachowania.- powiedział
Harry zerkając to na mnie to na podłogę. Szczerze to nie miałam
pojęcia co powiedzieć. W sumie przez cały tydzień nie marzyłam o
niczym bardziej. Chciałam wyjaśnień ale jednak nie byłam do końca
pewna czy jestem na nie gotowa.
-Okay. Siadaj- powiedziałam w końcu. Bo co mi szkodzi?
Jeżeli jego wyjaśnienie mnie nie przekonają to najwyżej wywalę
go z domu.
-Dzięki- wymamrotał Harry i udał się w stronę
kanapy. Niepewnie usiadła obok niego zachowując jednak lekki
dystans między nami.
-Słuchaj Jess nawet nie wiem od czego zacząć. Na
początek może cie przeproszę. Jess tak strasznie mi przykro, że
musiałaś widzieć mnie takiego. Normalnie … nie biję ludzi jak
popadnie. Ale uwierz mi ten koleś sobie na to zasłużył. On mnie
tak jakby prześladuje. Mieliśmy kiedyś starcie w klubie pobiliśmy
się. Ale dla mnie na tym się skończyło. On nie chciał mi
odpuścić i … - Harry nie dokończył. Chciał mi coś powiedzieć
ale nie przychodziło mu to łatwo.
-Nie muszę znać szczegółów jeżeli są dla ciebie
aż tak bolesne. Zrobił coś złego, tak?- zapytałam nie chcąc
dalej patrzeć jak się męczy.
-T … tak. Od tamtego czasu nie widziałem się z nim a
teraz kiedy wrócił nie wytrzymałem. I tego nie żałuję. Żałuję
tylko tego, że musiałaś na to patrzeć. I .. że się mnie bałaś.
Nie chciałem tego … - dokończył Harry. -Przepraszam ...- dodał
ledwo słyszalnym szeptem.
-Okay. Już rozumiem. Nie boję się ciebie … już-
powiedziałam patrząc na niego.
-To dobrze bo nie chcę żeby tak było.- powiedział
Harry, przysunął się bliżej i położył rękę na moim kolanie.
Do mojego móżgu nie docierało nic z tego co się właśnie dzieje.
Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy przez jakiś czas. Nagle Harry
zaczął przybliżać swoje usta do moich. Dzieliły nas zaledwie
milimetry...
****************
Tak wiem jestem okropna. Przepraszam ale musiałam. Wyjaśnienie w następnym rozdziale który pojawi się niedługo bo mam dobrą wenę. Buziaki :*
Sarah weź jak możesz.... tak trzymać mnie w niepewności ... świetnie Ci idzie , dwa na raz przeczytałam .Czekam na kolejne . Tesknie , kocham Cie moja sis i życzę dalszej weny i jestem z Ciebie dumna :*
OdpowiedzUsuńdziękuje też cię kocham ❤
Usuń