Kiedy się obudziłam była 5.30. Zaspana otarłam oczy i zobaczyłam, że inne dziewczyny też się budzą. Dzień jak codzień. Usłyszałam głos Vanessy i od razu się uśmiechnęłam. "Dzień dobry kocie." powiedziała i z puściła swoje piękne blond włosy i spojrzała na mnie niebieskimi oczami. Vanessa to moja najlepsza przyjaciółka tutaj w domu dziecka. Razem chodzimy na zajęcia, jemy obiady i zasypiamy. Poznałyśmy się 5 lat temu. Kiedy Vanessa tutaj trafiła była bardzo nieśmiała i nie umiała nawiązywać nowych znajomości. Więc do niej podeszłam i zaproponowałam wspólną zabawę lalkami. Zgodziła się i od tamtej pory jesteśmy nierozłączne. Moim zdaniem mam bardzo ładną przyjaciółkę. Ahh tak bardzo ją kocham i tym bardziej jej współczuję, że tutaj trafiła. Vanessa trafiła tutaj, kiedy jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym. A ponieważ nie miała żadnej innej rodziny trafiła tutaj. Ale teraz ma mnie. A co do mojej historii to ... w sumie nigdy nie miałam rodziców. Wychowałam się tutaj. Nikt nigdy o tym ze mną nie rozmawia. Ja sama nie wiele wiem o swojej przeszłości. Wiem tylko tyle, że kiedy miałam dwa miesiące ktoś oddał mnie do okienka życia wraz z dokładną datą moich urodzin oraz imieniem. "Jess no chodź bo się spóźnimy na śniadanie." ponagliła mnie Vanessa. "Już idę" odpowiedziałam uśmiechając się w jej kierunku. Szybko ubrałam się więc w mój szkolny mundurek i zeszłam z Vanni na śniadanie. Po odmówieniu modlitwy zjadłyśmy coś i poszyłśmy na zajęcia.
Po długim dniu nauki mamy czas na chwilę relaksu. Postanowiłyśmy więc spędzić nasz wolny czas na naszej ławce. Rozmawiałyśmy bardzo długo aż w końcu zrobiło się ciemno i musiałyśmy iść spać. Po wejściu do środka zaczęłam przygotowywać się do jutrzejszego dnia. Był to bowiem dzień moich 16 urodzin i chociaż nie świętowałam urodzin to i tak było to dla mnie duże wydarzenie. Zmęczona i zarazem podekscytowana poszłam spać. Byłam ciekawa co przyniesie jutrzejszy dzień.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz