Harry posiedział jeszcze chwilę, zjadł obiecaną kolację i wyszedł późnym wieczorem. Szczerze przyznam, że kiedy wyszedł poczułam strach. Czego ta chora osoba od nas chcę? Nie rozumiem tego. Ugh no okay nieważne. Mimo głowy zapełnionej różnymi dziwnymi myślami poszłam do kuchni odgrzać rodzicom obiad. Akurat na czas, ponieważ równocześnie z pikaniem mikrofali drzwi wejściowe się otworzyły i do domu wpadli rodzice. Ostatnio dużo pracowali, ale nie miałam im tego za złe. Wiedziałam, że ten stan rzeczy nie potrwa długo.
- Witaj Skarbie! - przywitali mnie chórem rodzice.
- Hejka - powiedziałam podchodząc i każdemu z nich dając mocny uścisk. Mimo, że nie byli oni moimi biologicznymi rodzicami kochałam ich. Byli moimi rodzicami mimo tego. Najlepszych jakich tylko mogłam sobie wymarzyć. Czasami (ale to bardzo rzadko) wyobrażałam sobie czy moi biologiczni rodzice kiedykolwiek będą chcieli się ze mną skontaktować. Co robię? Mogę się z nimi zobaczyć poznać ich. Ale będą to dla mnie tylko ludzie którzy wydali mnie na świat a potem oddali. Nie będę ich traktować jak rodziców. Mogę utrzymywać z nimi kontakt, ale mam już i Mamę i Tatę.
- Hmmm co tak pysznie pachnie? - zachwyciła się Mama.
- Ahh nie mówiłam wam. Harry przyszedł mnie dzisiaj przeprosić. No i tak się jakoś złożyło, że został chwilę i zrobiliśmy obiad razem. - powiedziałam kiedy zdradziecki rumieniec bezczelnie wpełzł na moje policzki.
- I co jak było? - Mama puściła mi znacząco oczko.
- Skoro ten chłopak tak się tobą interesuję chyba powinienem go poznać. No wiesz taki mój ojcowski obowiązek. - powiedział Tata szturchając mnie w ramię.
- Jakby zaszła taka potrzeba to go pogonię - powiedział mi na ucho na co zachichotałam. Czułam się bardzo dobrze i swobodnie w towarzystwie rodziców co może się dla niektórych wydawać dziwne. Ale ja miałam naprawdę fajnych rodziców i kochałam spędzać z nimi czas. Posiedzieliśmy jeszcze chwilę a potem poszłam do siebie. Za tydzień szkoła. Ciekawa jestem jak to będzie.
***
W nocy spałam tak dobrze jak jeszcze nigdy. Zadowolona spojrzałam na telefon i ... miałam wiadomość od Harrego.
Nic nie poradzę ale buzia sama zaczęła mi się cieszyć. Szczerzyłam się do ekranu! Jeju Jess ogarnij się proszę i odpisz coś temu chłopakowi bo pomyśli, że ci nie zależy. Ugh tylko co? Po długim namyślę odpisałam mu i tak sobie pisaliśmy jakbyśmy znali się lata.
Harry chcę się ze mną zobaczyć!!! Czyli jednak trochę mnie lubi. Hihi. Oh boże muszę iść się ogarnąć. Tak mało czasu a tyle do zrobienia. Szybko wstałam z łóżka i pobiegłam w stronę łazienki żeby się umyć, przebrać, umalować i ogarnąć włosy.
Postanowiłam nie myć jeszcze włosów, ponieważ nie były one jeszcze tłuste. Ale nie były też świeże dlatego postawiłam na warkocz, którego przerzuciłam przez ramię. Pomalowałam rzęsy tuszem, pod oczy nałożyłam trochę korektora i wykończyłam wszystko eyelinerem. Całkiem zadowolona z efektu udałam się do szafy. Miałam pewien problem z wyborem stroju. Stawiałam jednak na to, że nie pójdziemy do restauracji, dlatego wybrałam niebieskie spodnie i luźną bluzkę. Do tego kilka dodatków.
Zadowolona z efektu końcowego zeszłam na dół żeby zjeść śniadanie. Później nie zostało mi nic innego jak czekanie na przystojniaka z zielonymi oczami i dołeczkami.
***************************************


