poniedziałek, 19 stycznia 2015

Rozdział 6

Dwa tygodnie. Minęły dwa tygodnie od kąd spotkałam tajemniczego zielonookiego chłopaka. I od tego czasu ciągle zaprząta mój umysł. Nie wiem dlaczego. Jeszcze nigdy mi się takie coś nie zdarzyło. Mój pierwszy kontakt z chłopakiem i od razu taka klapa. Jestem idiotką.

***
Harry's POV:

Dwa tygonie. Minęły dwa tygodnie odkąd przypadkowo wpadłem na tą laskę. Nie jestem typem stało-związkowca ale nosz do cholery nie mogę przestać o niej myśleć. Styles ogarnij się. To tylko jakaś przypadkowa laska. Ciągle zastanawiam się czy mam ją odwiedzić czy nie. Kiedy się na lotnisku zderzyliśmy w pośpiechu nie wzięła swojego portfela. Ja dopiero z opóźnieniem zauważyłem, że jest on nadal w mojej dużej dłoni. Jednak kiedy chciałem jej go oddać widziałem już tyko jak odjeżdza. Jestem officialnie rozdarty. Mam dwie możliwości : oddać jej ten portfel osobiście albo przez policję. Z moich rozmyślań wyrwał mnie głos (a raczej mlaskanie) Niall'a.
-Hazz co z tobą? Ostatnio jesteś taki ... zamyślony. Wszystko gra?- zapytał Nialler.
-Wszystko w porządku- odpowiedziałem uśmiechając się lekko.
-Harry? Nie kręć mi tutaj. Czy ty się aby nie zakochałeś?- zaśmiał się Niall.
-Taa a ty nie lubisz jeść. Niall czy ty się słyszysz?- zapytałem ironicznie
-Nigdy więcej nie kwestionuj mojej miłości do jedzenia Harry! Czuję się obrażony. Ale rozumiem wielki Harry Styles to flirciarz nigdy się nie zakochuje.Ogarniam- odparł Niall.
-No na szczęście.- odpowiedziałem łobuzersko się przy tym uśmiechając.
-Idziemy na próbę?- zapytał Niall podekscytowany.
-Jasne- odpowiedziałem pełen entuzjazmu.
Razem z Niallem udałem się do garażu gdzie czekali na nas już pozostali członkowie One Direction. Niall chwycił gitarę i zaczął grać pierwsze akordy naszej piosenki.

***
Próba przebiegła szybko i sprawnie. Na pierwszy ogień poszło "Little Things". Podczas całej piosenki myślałem tylko o niej. Co jest ze mną do cholery?! Nigdy nie wierzyłem w coś takiego jak miłość od pierwszego wejrzenia (nadal nie wierzę) ale dlaczego nie mogę pozbyć się jej z mojej głowy? Postanowione : jutro do niej pojadę.

***

Jess's POV:

Rano obudziło mnie strasznie jasne światło. Byłam jeszcze bardzo zmęczona więc nacisnęłam guziczek na pilocie żeby zaciągnął jalousie i z powrotem zapadłam w sen.

***

Kiedy znowu się obudziłam byłam już wypoczęta. Jednak było mi w łóźku tak przyjemnie i ciepło, że postanowiłam jeszcze poleżeć. Moje plany pokrzyżowało jedno spojrzenie na mój telefon. Wyświetlacz pokazywał 13. Czy ja naprawdę spałam aż 14 godzin?! Niechętnie zwlokłam się z łóżka i podreptałam do szafy aby wyciągnąć ciuchy. Następnie udałam się do łazienki gdzie wziełam szybki prysznic i umyłam włosy. Kiedy już skończyłam lekko podsuszyłam moje długie czarne włosy. Następnie zaplotłam lekko wilgotne jeszcze włosy w warkocza którego przeżuciłam sobie przez ramię. Chociaż nie miałam w planach dzisiaj żadnego konkretnego wyjścia postanowiłam wytuszować lekko rzęsy i nałożyć korektor pod oczy. Zastanawiałam się przy tym co dzisiaj  będę robić. Najpierw zjem lunch a potem albo odwiedzę Vanni albo pójdę zrobić jakieś zakupy a wieczorem obejrzę jakiś dobry film. Tak właśnie zrobię. Szybko nałożyłam na siebie komfortowy ale jednak przyzwoity zestaw i zeszłam na dół do kuchni. Nowością było to, że wiedziałam co chcę zjeść. Miałam ochotę na toasty więc szybko wsadźiłam chleb do toastera i właczyłam program muzyczny. Kiedy czekałam na toasty moje myśli powędrowały do szkoły. Za dwa tygodnie miałam zacząć naukę w nowym liceum. Nikogo tam nie znałam i strasznie się bałam, że nie znajdę tam żadnych znajomych. Moje myśli zostały przerwane przez dzwięk wyskakujących grzanek w toastera. Posmarowałam sobie swoje toasty masłem następnie położyłam na nie ser oraz szynkę po czym zasiadłam do stołu i zaczęłam je konsumować. W tle leciała właśnie spokojna muzyka. To był naprawdę fajny początek dnia. Kiedy skończyłam jeść swój lunch i poedszłam do zlewu z zamiarem opłukania talerza ktoś zadzwonił do drzwi. Ponieważ nikogo się o tej porze nie spodziewałam przestraszona upuściłam talerz do zlewu. Narobił niezłego huku ale nie zbił się. Kto to mógł być? Rodzice byli w pracy a Vanessa raczej by do mnie nie przyszła bez zapowiedzi, bo to nie w jej stylu. Z moich roważań zostałam wyrwana ponownym dzwiękiem dzwonka.
-Już idę!- krzyknęłam w stronę drzwi. Nie wiedząc czego mam się spodziewać niepewnie je uchyliłam. Zamarałam kiedy moim oczom ukazał się wysoki chłopak z burzą loków, szmaragdowymi oczami oraz głębokimi dołeczkami. Uśmiechnął się zawadiacko o czym się odezwał :
-Witaj, piękna.- głos miał tak samo ochrypły jak to zapamiętałam.


********************************

No heejj :D jest rozdział 6 !Yey. Nie zapomnijcie o komentarzach. Mam nadzieję, że wam się spodoba :*

5 komentarzy:

  1. Foch!!!!,ja chcem nkwy rozdział!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jej
    To było cudowne
    Oboje nie mogą przestać o sobie myśleć
    Heh
    Hazz cały czas o niej myśli ajj jak słodko
    Jestem ciekawa jak na niego zareaguje i czy będą chodzić do tego samego liceum
    Czekam na kolejny
    Buziaki
    Mela
    Dużo weny

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak zawsze w najciekawszym momencie musze czeka ohh... Ty zakrecona Directioner nie foch :P :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spokojnie niedługo będzie :) ;* dzięki za wsparcie

      Usuń

Obserwatorzy