środa, 3 grudnia 2014

Rozdział 3

Do pokoju weszła pani Dyrektor i oznajmiła, że Państwo Smith przed chwilą przyjechali. W moim sercu znowu czułam tę pustkę. Powoli wstałam z łóźka i ruszyłam w kierunku mojej walizki. Pani Dyrektor opuściła nasz pokój a ja wraz z Vanessą i moją walizką podreptałyśmy za nią. Przez nasz krótki marsz Vanessa przez cały czas mocno trzymała mnie za rękę. Kiedy wyszłyśmy przed dom dziecka zobaczyłam Pana i Panią Smith przy srebrnym mercedesie. 
Vanessa zobaczyła moich nowych opiekunów i zbladła oraz ścisnęła moją rękę jeszcze mocniej niż przedtem (nawet nie wiedziałam, że jest to możliwe). Przestraszyłam się, ponieważ nigdy nie widziałam jej w takim stanie. Widząc moją zatroskaną minę próbowała się uśmiechnąć ale zamiast uśmiechu na jej twarzy pojawił się grymas bólu. Znowu spojrzałam na Państwa Smith. Stali już przy aucie i ewidentnie na coś czekali. Nagle zorientowałam się, że moja mała walizka już nie stoi po mojej lewej stronie tylko znajduję się najprawdopodobniej w bagażniku srebrnego mercedesa. Nie miałam ochoty żegnać się z Vanessą, ale robiło się już późno a Vanni musiała rano wcześnie wstać. Chcąc nie chcąc przytuliłam ją mocno do siebie i się rozpłakałam. Ona zresztą też. Stałyśmy tak przez dwie minuty kiedy w końcu niechętnie odsunęłam od Siebie moją ukochaną i jedyną przyjaciółkę. Szepnęłam jej do ucha jeszcze kilka słów na pożegnanie i wsiadłam do auta moich nowych opiekunów. Byłam bardzo zaskoczona kiedy spojrzałam na Panią Smith. Wsiadając do samochodu w jej oczach błyszczały łzy. Naprawdę aż tak wzruszyło ją nasze pożegnanie ? Najwyraźniej tak. Zanim odjechaliśmy ostatni raz spojrzałam na Vanessę. Przyżekam, że aż czułam jak moje serce rozpada się na milion kawałków. Była blada jak ściana, oczy miała nadal wypełnione łzami i czerwone. Na jej twarzy malował się smutek i niechęc do życia. Tak naprawdę to inaczej sobie wyobrażałam moją adopcję. W moich wyobrażeniach był to najcudowniejszy dzień w moim życiu. Ale teraz nie byłam szczęśliwa. No cóż musiałam się z tym pogodzić i jak najczęściej odwiedziać Vanni.
***

Po 20 minutach dotarliśmy na dzielnicę domków jedno rodzinnych. Przejechaliśmy jeszcze kilka metrów i zatrzymaliśmy się przed nowoczesnym białym domem. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Ten dom był jak z moich marzeń! 


Na chwilę nawet zapomniałam o Vanessie widząc ten przepiękny widok. Wysiadając o mało co nie potknęłam się o włąsne nogi! Pani Dyrektor naprawdę miała rację. Lepiej trafić nie mogłam. Oszołomiona weszłam za Panią Smith do domu. Pan Smith zaprowadził auto do garażu i po chwili zjawił się w przedpokoju z moimi walizkami. „Witamy w naszych skromnych progach!” ,oświadczyła Pani Smith. "No skromne to one na pewno nie są", pomyślałam sobie. „Too … Jude oprowadzisz Jess po domu? Ja mam jeszcze trochę pracy. Przy kolacji do was zajrzę.”, powiedział Pan Smith do swojej żony. „Jasne, skarbie. Idź w spokoju zająć się pracą. Ja się zajmę naszą Jess.” powiedziała promiennie Jude. Pan Smith kiwnął tylko głową po czym zniknął za jakimiś drzwiami po prawo. „To co Jess? Masz ochotę obejrzeć dom? Czy wolisz najpierw iść do swojego pokoju i wszystko uporządkować?”, zapytała troskliwie Jude. Nie przeszło mi jeszcze po pożegnaniu z Vanessą ale nie miałam ochoty siedzieć sama w pokoju i o tym myśleć więc się zgodziłam. Jude pisnęła uradowana jak małe dziecko i zaczęła mnie oporwadzać do domu. Najpierw pokazała mi kuchnię. Szafki w kucni Pani Smith były siemne i wykonane z drewna. Nie była to jakaś ekstra droga i nowoczesna kuchnia ale i tak mi się spodobała. 


Następny w kolejce był salon. W salonie na tylnej ścianie mieścił się telewizor a obok niego wieża stereo. Ściana za telewizorem bardzo mi się spodobała, ponieważ zawsze fascynowałam się takim czymś. Na środku salonu stała mała ława. Po prawo i po lewo od niej były jasne kanapy a przede mną stały jeszcze dwa ciemne fotele.


 Dalej Jude pokazała mi łazienkę. Łazienka zwaliła mnie z nóg. Była jasna z białą wanną oraz dwoma umywalkami. Na suficie wisiały dwa przepiękne żyrandole. Oszołomiona tą piękną łazienką nawet nie zauważyłam kiedy otworzyłam usta ze zdziwienia.


 Kiedy Jude to zobaczyła lekko zachichotała. „Mam rozumieć, że ci się podoba?”, zapytała wyraźnie rozbawiona. „Jest piękna!”, powiedziałam. Myślałam, że to sen. Tak, to na pewno był sen i rano ta piękna łazienka miała zniknąć. „Cieszę się, że ci się podoba. Mam jednak nadzieję, że twoja łazienka spodoba ci się bardziej niż ta”, powiedziała dumnie Jude. Moment, chwila, stop! Co ona przed chwilą powiedziała?! WŁASNA ŁAZIENKA? Ja naprawdę śnię. Na dole zostało już tylko jedno pomieszczenia mianowicie sypialnia Państwa Smith. Byłam jej bardzo ciekawa chociaż nawet nie wiem dlaczego. Kiedy Jude otwarła drzwi naprawdę się wzruszyłam. Sypialnia była idealna! Nie było w niej nic szczególnego. Mimo tego bardzo mnie urzekła. Sypialnia była raczej ciemna. Na jej środku stało łóżko a po jego brzegach dwie lampy nocne. Dalej był dostęp do biura Pana Smith w którym siedział. Normalny gabinet z kominkiem. Zaraz za łóżkiem znajdowały się kolejne drzwi do łazienki których w niej przedtem nie zauważyłam.


 Kiedy Pan Smith nas zobaczył, szeroko się uśmiechnął. Wstał i czule pocałował Jude. Ta była dość zaskoczona ale odwzajemniła pocaunek. „Jude, zrobię sobie krótką przerwę i razem pokażemy Jess resztę domu, cieszysz się?” zaytał Pan Smith. „Aiii Jordan to wspaniale!”, ucieszyła się Jude. Jude i Jordan byli naprawdę słodcy i bardzo ich polubiłam. Wyszliśmy z sypialni i poszliśmy na góre. Na górze znajdowały się cztery pomieszczenia. Po prawo mieściły się dwa, na w prost jedno a ostatnie pomieszczenie zajmowało całą lewą ścianę. „Słonce, witaj na swoim piętrze!” oświadczyła radośnie Jude. Zaraz... na moim PIĘTRZE?! Nieźle … Pierwszy pokój który znajdował się od razu przy schodach miał on kolor beżowo brązowy. Stało w nim łóźko, jasne meble oraz biały puszysty dywan. Z jego wyglądu wywnioskowałam, że jest to pokój gościnny. 


„To jest twój pokoik gościnny. Jak będziesz chciała zaprosić jakieś koleżanki i będzie wam u was w pokoju za ciasno to mogą spać tutaj”, powiedział Jordan z uśmiechem. Opuściliśmy pokój gościnny i udaliśmy się do pokoju obok. Jak się okazazało była to łazienka. Ale jaka! Moja łazienka (muszę przyznać, że brzmi to bardzo dziwnie) miała kolor beżowy. Znajdowały się w niej wanna, prysznic, mała szafka i dwie umywalki. 


„A oto twoja łazienka! Są tutaj dwie umywalki żebyś i ty i twoja koleżanka jak do Ciebie przyjdzie mogły zdążyć się ogarnąć”, powiedziała Jude puszczając mi oczko. „Tutaj natomiast masz wannę z hydro masażem oraz przysznic”, kontynuowała Jude. Wow. Nic więcej nie miałam do powiedzenia. Po chwili opuściliśmy moją łazienkę (nadal w to nie wierzę) i udaliśmy się do największego pokoju. Myślałam, że już nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć. Ale kiedy weszliśmy do najwiękeszego pokoju na moim piętrze zamarłam. Była to najprawdziwsza księgarnia! U mnie w domu. Na moim piętrze. Tyle książek. I były one … moje. Nie wierzyłam w to. Księgarnia była ogromna i bardzo przytulna. Miała dwa piętra i siedem dużych pułek z którycb tylko 3 były w pełni zapełnione.


 „A to Twoje osobiste miejsce do czytania i dokształcania się”, powiedział Jordan. „Sądziliśmy, że Ci się spodoba, ponieważ słyszeliśmy od pani dyrektor, że lubisz czytać”, dokończył. W tym momecie zrobiłam coś, czego nawet ja się nie spodziewałam. Ze łzami w oczach podeszłam do Jude i Jordana i po prostu ich przytuliłam. Byli wyraźnie zaskoczeni ale odwzajenmini mój uścisk. Moją psają było czytanie a ta księgarnia była najlepszym co mogło mi się przytrafic. Odkleiłam się od Jude i Jordana i razem udalismy się do ostatniego pokoju którego była najbardziej ciekawa. Weszliśmy i nawet nie wiem jak mam to opisać. Ale był piękny. Zdecydywanie o takim pokoju marzyła każda nastolatka. Mój pokój był roźowo czarny i chociaż nie specialnie lubiłam róźowy, pokój przypadł mi do gustu. Mój pokój miał duże okno na całą lewą ścianę z białą zasłoną. Przy nim stał regał na książki oraz biurko z krzesłem. Na biurku stały kwiaty i laptop. Nad nim wysiał napis „Dream”. Przez całą prawą ścianę rozciągała się szafa z wieloma półkami. Na jednej z nich stał telewizor a przed nim stały trzy fotele i mały stolik ozdobiony także wazonem z kwiatami. Na końcu stało moje piętrowe łóźko a na stopniach było napisane „believe, love, determination” i inne słowa motywacyjne. Przy suficie i przy moim łóźku leżały i dyndały balony. Na drugim końcu stała jeszcze biała szafa z czarnym napisem „Live your life”.


 Podziękowałam Jude i Jordanowi i zapytałam czy mogę już iść spać bo jestem bardzo zmęczona. Życzyli mi dobrej nocy i wyszli a ja poszłam tylko szybko się umyć po czym się przebrałąm i wskoczyłam do łóźka. Naprawdę byłam bardzo zmęczona. Nie myśląc wiele zasnęłam.

###################################

I mamy 3 rozdział <3. Przepraszam, że zajeło mi to tyle czasu ale opisy to zdecydowania nie moja działka. Ale na szczęście mam to już za sobą. Następny rozdział planuję dodać na Weekend. Zobaczymy co z tego wyjdzie :3. A narazie ... miłej lektury!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy