Do
pokoju weszła pani Dyrektor i oznajmiła, że Państwo Smith przed
chwilą przyjechali. W moim sercu znowu czułam tę pustkę. Powoli
wstałam z łóźka i ruszyłam w kierunku mojej walizki. Pani
Dyrektor opuściła nasz pokój a ja wraz z Vanessą i moją walizką
podreptałyśmy za nią. Przez nasz krótki marsz Vanessa przez cały
czas mocno trzymała mnie za rękę. Kiedy wyszłyśmy przed dom
dziecka zobaczyłam Pana i Panią Smith przy srebrnym mercedesie. 

Vanessa zobaczyła moich nowych opiekunów i zbladła oraz ścisnęła
moją rękę jeszcze mocniej niż przedtem (nawet nie wiedziałam, że jest to możliwe). Przestraszyłam się, ponieważ nigdy nie
widziałam jej w takim stanie. Widząc moją zatroskaną minę
próbowała się uśmiechnąć ale zamiast uśmiechu na jej twarzy
pojawił się grymas bólu. Znowu spojrzałam na Państwa Smith. Stali
już przy aucie i ewidentnie na coś czekali. Nagle zorientowałam
się, że moja mała walizka już nie stoi po mojej lewej stronie
tylko znajduję się najprawdopodobniej w bagażniku srebrnego
mercedesa. Nie miałam ochoty żegnać się z Vanessą, ale robiło się
już późno a Vanni musiała rano wcześnie wstać. Chcąc nie chcąc
przytuliłam ją mocno do siebie i się rozpłakałam. Ona zresztą
też. Stałyśmy tak przez dwie minuty kiedy w końcu niechętnie
odsunęłam od Siebie moją ukochaną i jedyną przyjaciółkę.
Szepnęłam jej do ucha jeszcze kilka słów na pożegnanie i
wsiadłam do auta moich nowych opiekunów. Byłam bardzo zaskoczona
kiedy spojrzałam na Panią Smith. Wsiadając do samochodu w jej
oczach błyszczały łzy. Naprawdę aż tak wzruszyło ją nasze
pożegnanie ? Najwyraźniej tak. Zanim odjechaliśmy ostatni raz
spojrzałam na Vanessę. Przyżekam, że aż czułam jak moje serce
rozpada się na milion kawałków. Była blada jak ściana, oczy
miała nadal wypełnione łzami i czerwone. Na jej twarzy malował
się smutek i niechęc do życia. Tak naprawdę to inaczej sobie
wyobrażałam moją adopcję. W moich wyobrażeniach był to
najcudowniejszy dzień w moim życiu. Ale teraz nie byłam
szczęśliwa. No cóż musiałam się z tym pogodzić i jak
najczęściej odwiedziać Vanni.
***
Po
20 minutach dotarliśmy na dzielnicę domków jedno rodzinnych.
Przejechaliśmy jeszcze kilka metrów i zatrzymaliśmy się przed
nowoczesnym białym domem. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Ten
dom był jak z moich marzeń!
Na chwilę nawet zapomniałam o
Vanessie widząc ten przepiękny widok. Wysiadając o mało co nie
potknęłam się o włąsne nogi! Pani Dyrektor naprawdę miała
rację. Lepiej trafić nie mogłam. Oszołomiona weszłam za Panią
Smith do domu. Pan Smith zaprowadził auto do garażu i po chwili
zjawił się w przedpokoju z moimi walizkami. „Witamy w naszych
skromnych progach!” ,oświadczyła Pani Smith. "No skromne to one na
pewno nie są", pomyślałam sobie. „Too … Jude oprowadzisz Jess po
domu? Ja mam jeszcze trochę pracy. Przy kolacji do was zajrzę.”,
powiedział Pan Smith do swojej żony. „Jasne, skarbie. Idź w
spokoju zająć się pracą. Ja się zajmę naszą Jess.”
powiedziała promiennie Jude. Pan Smith kiwnął tylko głową po
czym zniknął za jakimiś drzwiami po prawo. „To co Jess? Masz
ochotę obejrzeć dom? Czy wolisz najpierw iść do swojego pokoju i
wszystko uporządkować?”, zapytała troskliwie Jude. Nie przeszło
mi jeszcze po pożegnaniu z Vanessą ale nie miałam ochoty siedzieć
sama w pokoju i o tym myśleć więc się zgodziłam. Jude pisnęła
uradowana jak małe dziecko i zaczęła mnie oporwadzać do domu.
Najpierw pokazała mi kuchnię. Szafki w kucni Pani Smith były
siemne i wykonane z drewna. Nie była to jakaś ekstra droga i
nowoczesna kuchnia ale i tak mi się spodobała.
Następny w kolejce
był salon. W salonie na tylnej ścianie mieścił się telewizor a
obok niego wieża stereo. Ściana za telewizorem bardzo mi się
spodobała, ponieważ zawsze fascynowałam się takim czymś. Na
środku salonu stała mała ława. Po prawo i po lewo od niej były
jasne kanapy a przede mną stały jeszcze dwa ciemne fotele.
Dalej
Jude pokazała mi łazienkę. Łazienka zwaliła mnie z nóg. Była
jasna z białą wanną oraz dwoma umywalkami. Na suficie wisiały dwa
przepiękne żyrandole. Oszołomiona tą piękną łazienką nawet
nie zauważyłam kiedy otworzyłam usta ze zdziwienia.
Kiedy Jude to
zobaczyła lekko zachichotała. „Mam rozumieć, że ci się
podoba?”, zapytała wyraźnie rozbawiona. „Jest piękna!”,
powiedziałam. Myślałam, że to sen. Tak, to na pewno był sen i
rano ta piękna łazienka miała zniknąć. „Cieszę się, że ci
się podoba. Mam jednak nadzieję, że twoja łazienka spodoba ci się
bardziej niż ta”, powiedziała dumnie Jude. Moment, chwila, stop!
Co ona przed chwilą powiedziała?! WŁASNA ŁAZIENKA? Ja naprawdę
śnię. Na dole zostało już tylko jedno pomieszczenia mianowicie
sypialnia Państwa Smith. Byłam jej bardzo ciekawa chociaż nawet
nie wiem dlaczego. Kiedy Jude otwarła drzwi naprawdę się
wzruszyłam. Sypialnia była idealna! Nie było w niej nic
szczególnego. Mimo tego bardzo mnie urzekła. Sypialnia była raczej
ciemna. Na jej środku stało łóżko a po jego brzegach dwie lampy
nocne. Dalej był dostęp do biura Pana Smith w którym siedział.
Normalny gabinet z kominkiem. Zaraz za łóżkiem znajdowały się
kolejne drzwi do łazienki których w niej przedtem nie zauważyłam.
Kiedy Pan Smith nas zobaczył, szeroko się uśmiechnął. Wstał i
czule pocałował Jude. Ta była dość zaskoczona ale odwzajemniła
pocaunek. „Jude, zrobię sobie krótką przerwę i razem pokażemy
Jess resztę domu, cieszysz się?” zaytał Pan Smith. „Aiii
Jordan to wspaniale!”, ucieszyła się Jude. Jude i Jordan byli
naprawdę słodcy i bardzo ich polubiłam. Wyszliśmy z sypialni i
poszliśmy na góre. Na górze znajdowały się cztery pomieszczenia.
Po prawo mieściły się dwa, na w prost jedno a ostatnie
pomieszczenie zajmowało całą lewą ścianę. „Słonce, witaj na
swoim piętrze!” oświadczyła radośnie Jude. Zaraz... na moim
PIĘTRZE?! Nieźle … Pierwszy pokój który znajdował się od razu
przy schodach miał on kolor beżowo brązowy. Stało w nim łóźko,
jasne meble oraz biały puszysty dywan. Z jego wyglądu
wywnioskowałam, że jest to pokój gościnny.
„To jest twój
pokoik gościnny. Jak będziesz chciała zaprosić jakieś koleżanki
i będzie wam u was w pokoju za ciasno to mogą spać tutaj”,
powiedział Jordan z uśmiechem. Opuściliśmy pokój gościnny i
udaliśmy się do pokoju obok. Jak się okazazało była to łazienka.
Ale jaka! Moja łazienka (muszę przyznać, że brzmi to bardzo
dziwnie) miała kolor beżowy. Znajdowały się w niej wanna,
prysznic, mała szafka i dwie umywalki.
„A oto twoja łazienka! Są
tutaj dwie umywalki żebyś i ty i twoja koleżanka jak do Ciebie
przyjdzie mogły zdążyć się ogarnąć”, powiedziała Jude
puszczając mi oczko. „Tutaj natomiast masz wannę z hydro masażem
oraz przysznic”, kontynuowała Jude. Wow. Nic więcej nie miałam
do powiedzenia. Po chwili opuściliśmy moją łazienkę (nadal w to
nie wierzę) i udaliśmy się do największego pokoju. Myślałam, że
już nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć. Ale kiedy weszliśmy do
najwiękeszego pokoju na moim piętrze zamarłam. Była to
najprawdziwsza księgarnia! U mnie w domu. Na moim piętrze. Tyle
książek. I były one … moje. Nie wierzyłam w to. Księgarnia
była ogromna i bardzo przytulna. Miała dwa piętra i siedem dużych
pułek z którycb tylko 3 były w pełni zapełnione.
„A to Twoje
osobiste miejsce do czytania i dokształcania się”, powiedział
Jordan. „Sądziliśmy, że Ci się spodoba, ponieważ słyszeliśmy
od pani dyrektor, że lubisz czytać”, dokończył. W tym momecie
zrobiłam coś, czego nawet ja się nie spodziewałam. Ze łzami w
oczach podeszłam do Jude i Jordana i po prostu ich przytuliłam.
Byli wyraźnie zaskoczeni ale odwzajenmini mój uścisk. Moją psają
było czytanie a ta księgarnia była najlepszym co mogło mi się
przytrafic. Odkleiłam się od Jude i Jordana i razem udalismy się
do ostatniego pokoju którego była najbardziej ciekawa. Weszliśmy i
nawet nie wiem jak mam to opisać. Ale był piękny. Zdecydywanie o
takim pokoju marzyła każda nastolatka. Mój pokój był roźowo
czarny i chociaż nie specialnie lubiłam róźowy, pokój przypadł
mi do gustu. Mój pokój miał duże okno na całą lewą ścianę z
białą zasłoną. Przy nim stał regał na książki oraz biurko z
krzesłem. Na biurku stały kwiaty i laptop. Nad nim wysiał napis
„Dream”. Przez całą prawą ścianę rozciągała się szafa z
wieloma półkami. Na jednej z nich stał telewizor a przed nim stały
trzy fotele i mały stolik ozdobiony także wazonem z kwiatami. Na
końcu stało moje piętrowe łóźko a na stopniach było napisane
„believe, love, determination” i inne słowa motywacyjne. Przy
suficie i przy moim łóźku leżały i dyndały balony. Na drugim
końcu stała jeszcze biała szafa z czarnym napisem „Live your
life”.
Podziękowałam Jude i Jordanowi i zapytałam czy mogę już
iść spać bo jestem bardzo zmęczona. Życzyli mi dobrej nocy i
wyszli a ja poszłam tylko szybko się umyć po czym się przebrałąm
i wskoczyłam do łóźka. Naprawdę byłam bardzo zmęczona. Nie
myśląc wiele zasnęłam.
###################################
I mamy 3 rozdział <3. Przepraszam, że zajeło mi to tyle czasu ale opisy to zdecydowania nie moja działka. Ale na szczęście mam to już za sobą. Następny rozdział planuję dodać na Weekend. Zobaczymy co z tego wyjdzie :3. A narazie ... miłej lektury!
###################################
I mamy 3 rozdział <3. Przepraszam, że zajeło mi to tyle czasu ale opisy to zdecydowania nie moja działka. Ale na szczęście mam to już za sobą. Następny rozdział planuję dodać na Weekend. Zobaczymy co z tego wyjdzie :3. A narazie ... miłej lektury!









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz