środa, 24 grudnia 2014

Rozdział 4

Rano obudziłam się o 5.30, ponieważ tak już mam w zwyczaju. Na początku nie wiedziałam gdzie jestem. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że to już nie jest mój pokój który dzielę z innymi dziewczynami. To był mój własny pokój, na moim własnym piętrze w nowym domu który dzielę wraz z moją nową "rodziną". Od razu do mojej głowy napływają wydarzenia z ostatniego wieczoru. Moja urodziny, śniadanie z Vanessą, informacja że mam nową rodzinę, rozstanie z Vanni i ten przepiękny dom. Jestem bardzo zmęczona wydarzeniami ostatniego dnia i spędzam w łóżku jeszcze dobrą godzinę. W końcu uznaję, że dłuższe wylegiwanie się w łóżku nic nie da. Wstałam i podreptałam wraz z świeżymi ciuchami do mojej prywatnej łazienki. Nadal nie dociero do mnie to wszystko. Wydaję się to być snem z którego miałam się lada moment obudzić, Nic takiego się jednak nie działo ani przy kąpieli, ani przy suszeniu włosów. Poddałam się w końcu i uznałam to za jawę. Zaciekawiła mnie beżowa szafka obok umywalki i postanowiłam sprawdzić co się w niej znajduję. Doznałam nie małego szoku. Cała szafka była już urządzona! Znajdowały się w niej róźne produkty upiększające, produkty do zmywania makijażu itp itd. "Nieźle", szepnęłam sama do siebie. Postanowiłam skorzystać z okazji i pomalowałam sobie delikatnie rzęsy tuszem oraz nałożyłam odrobinę cienia do powiek. Ponieważ była sobota postanowiłam ubrać się w bluzę i leginsy. Włosy spiełam w niedbałego koka i zeszłam na śniadanie. Kiedy dotarłam do kuchni zegar wskazywał 7.15. Przy stolę zastałam już gotowe śniadanie. Były nim pancakesy. Bardzo się ucieszyłam, bo dawno ich nie jadłam. Kiedy Jude i Jordan mnie spostrzegli uśmiechneli się przyjaźnie. "Dzień Dobry droga Jess", odezwała się jako pierwsza Jude. "Dzień Dobry", odpowiedziałam również się uśmiechając. "Głodna?", zapytał tym razem Jordan. "Jeszcze jak", odpowiedziałam. Nie wiem dlaczego ale czułam się w ich towarzystwie dobrze. Czułam się tak, jabym rozmawiała z Vanni a nie z moimi adopcyjnymi rodzicami. Czyłam się przy nich jak przy starych znajomych których znałam całe życie. Nie wiem dlaczego ale tak właśnie było. Śniadanie zjedliśmy w milczeniu. Kiedy skończyłam jeść śniadanie Jordan przerwał ciszę. "Ehm Jess? Razem z Jude zastanawialiśmy się czy nie miałabyś ochoty ... wybrać się z nami na miasto czy coś w tym stylu...", zapytał Jordan wyraźnie skrępowany. Ogarnęło mnie dość dziwne uczucie. Nigdy się wcześniej nie zastanawiałam, jak na takie pytanie odpowiedzieć ba nie sądziłam, że kiedykolwiek znajdę się w takiej sytuacji! Odkąd poznałam vanni wyobrażałam sobie przyszłość następująco: ja kończę 18 lat w czerwcu wynoszę się z domu dziecka, szukam pracy oraz mieszkania a trzy miesiące później wprowadza się już pełnoletnia Vanni. "Wiesz, jeżeli nie masz ochoty albo chcesz odpocząć sama to nie ma problemu ..." z moich rozmyślań wyrwał mnie głos Jordana. No tak przecież zadał mi pytanie! Jess ogarnij się! "Nie nie chcę jechać. Wybacz po prostu się zamyśliłam.", powiedziałam szybko. "Okej. To co chciałabyś porobić, Jess?", zapytała radośnie Jude. Uśmiechała się jak zwykle promiennie. Ciężko było mi sobie wyobrażić ją bez tego pięknego uśmiechu. Na co ja takiego miałam ochotę? Po chwili namysłu powiedziałam:"W sumie to dawno nie byłam na jakieś dobrej komedii." lekko się przy tym uśmiechnęłam. "Okej. Jest 8. Możemy iść o 11 do kina a potem na jakiś obiad co wy na to?" powiedział Jordan. "Okej może być.", powiedziałam posyłając Jordanowi pół uśmiech. Jude klasnęła w ręce uradowana. "Ale się cieszę! Jess? Co byś chciała robić w między czasie ? Możesz odpocząć w swoim pokoju albo ... na przykład upiec ze mną ciasteczka." powiedziała Jude głosem przepełnionym nadzieją. W tym momencie odezwał się Jordan :"Jude skarbie spokojnie. Daj Jess trochę czasu dla siebie." "Och nie nie. W porządku Jordan. Chętnie upiekę z tobą ciasteczka Jude." powiedziałam szybko. Nie miałam ochoty siedzieć sama w pokoju i myśleć o Vanni. Wyraźnie zszokowani Państwo Smith popatrzeli na mnie. Widocznie nie spodziewali się tego, że tak chętnie chcę spędzać z nimi czas. Ja w sumie też. Ale szczerze są to bardzo mili i serdeczni ludzie. Może nawet zacznę ich nazywać kiedyś "Mamo" i "Tato". Ale do tego jest jeszcze czas. Jude i ja udałyśmy się do kuchni a Jordan do gabinetu. Zastanawiałam się czym się zajmują ale prędzej czy później miałam się tego dowiedzieć. Kiedy znalazłyśmy się w kuchni Jude zapytała mnie co chciałabym upiec. "Hmm a może tak ciasteczka czekoladowe?", zaproponowałam uśmiechając się. Oczy Jude momentalnie się rozjaśniły. "Świetny pomysł! Czekoladowe ciateczka są naaaaajpyszniejsze.", rozmarzyła się Jude. Nic nie poradzę na to, że lekko zachichotałam. "Nie śmiej się ze mnie!", powiedziała śmiejąc się Jude i lekko trzepnęła mnie ścierką. "Będę!" zaśmiałam się i jej oddałam. Jude również zaczęła się śmiać. "Czy ty mi wypowiadasz wojnę na ścierki?", zapytała śmiertalnie poważnie. "Tak.", odpowiedziałam. Tym samym została otwarta wojna na ścierki.
***
"Hmm ale pachnie", powiedziałam rozmarzona kiedy włożyłyśmy nasze ciateczka do pieca. "Co racja to racja", poparła mnie Jude. Pod czas pieczenia ciasteczek trochę dowiedziałam się o Jude a ona o mnie. Dowiedziałam się na przykład, że ma starsza siostrę i brata. I, że pracuję jako projektantka mody oraz krawcowa Jordan natomaist jest architektem. Jude bardzo lubi modę i muzykę. Z Jordanem są po ślubie już 15 lat. Ja z mojej strony opowiedziałam jej jak trafiłam do domu dziecka, o tym że nie znam (i raczej nigdy nie poznam) swoich biologicznych rodziców, o Vanni i o moich zainteresowaniach. Bardzo ją polubiłam. Kiedy wyjmowałysmy nasze ciasteczka z pieca jak na zawołanie do kuchni wparował Jordan. "Czuję ciastka!", zawołał radośnie i pocałował Jude krótko w usta. Muszę przyznać, że razem wyglądają bardzo słodko. Jude wyraźnie się zarumieniła. "To musi być prawdziwa miłość", pomyslałam. W końcu skoro Jude nadal rumieni się na jego pocałunki po tylu latach to musi coś znaczyć. "A więc", zaczął Jordan,"możemy obejrzeć 'the other woman'. Ma bardzo dobre recenzje." "Okej. Czyli zjemy ciatka, ogarniemy się i jedziemy?", zapytała Jude. "Mniej więcej. A potem możemy iść na Sushi co wy na to? Jess lubisz Sushi?", zapytał mnie Jordan jak zwykle prze uroczo się przy tym uśmiechając. "Szczerze to nigdy nie miałam okazji spróbować jak smakuje, Ale kiedyś musi być ten pierwszy raz", odpowiedziałam z uśmiechem. "Okej. Więc mamy jeszcze trochę ponad godziny. Może zjedzmy, ogarnijmy się i pojedziemy co wy na to?", zaproponowała Jude. "Jestem za!", powiedziałam podekscytowana.
***
"Ale świetny film!", powiedziałam nadal się śmiejąc. "Haha popieram!", powiedziała Jude równie rozbawiona co ja. "Okej śmieszki. Teraz Sushi!", wtrącił Jordan.
***
Po udanym dniu padłam wyczerpana na łóżko. Była dopiero 14 ale byłam zmęczona jak nigdy przedtem. I co by tutaj teraz robić. Nagle mnie olśniło. Przecież mam do dypozycji masę książek!!! Podniosłam się z łóżka pokonując kilka schodków. Kiedy już byłam na dole usłyszałam delikatne pukanie do drzwi. "Proszę!", powiedziałam. Do pokoju weszli Jude i Jordan. Zastanawiałam się czego mogli ode mnie chcieć. Widocznie miałam się zaraz dowiedzieć. "Słuchaj Jess, Niedługo będziesz szła do nowej szkoły. W niej raczej wszyscy będą posiadali telefon komórkowy. Nie chcemy abyś czuła się odnich gorsza więc ... proszę to dla Ciebie.", powiedział Jordan podając mi pudełko ze srebrnym jabułkiem. Byłam w szoku! Dostałam iPhona 5s!!! Tyle słyszałam o tym telefonie i strasznie o nim marzyłam. Kiedy go ropakowałam ukazało mi się złoto-srebrne cudo.


"Ja ... ja ... nawet nie wiem co powiedzieć. Dziękuję", powiedziałam po czym oboje uściskałam. 
Resztę dnia spędziłam na bawieniu się nowym telefonem i czytaniem .
*****************************

Hejka <3 Okej na początek przepraszam ale strasznie ciężko pisało mi się ten rozdział chociaż i tak ma bardzo mało opisów. Nie opisałam tylu rzeczy bo nie miałam ani chęci ani sił. Następny rozdział będzie mi się raczej łatwo pisał (domyślacie się już może dlaczego xD) i prawdopodobnie dodam go w piątek albo nawet jutro. Jestem nawet zadowolona z tego rozdziału chociaż i tak najlepsze przede mną. Kocham was miśkin moje. Mam nadzieję, że rozdział wam się spodoba i nie zapomnijcie o komentarzach. ponieważ one dodają mi motywacji <3 Wiem, że się powtarzam ale kocham was ;*



5 komentarzy:

  1. Świetne! Zapraszam do mnie!
    http://darknessharrystyles.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ajjj
    Cudowny rozdzialik
    Jestem strasznie ciekawa kogo pozna w nowej szkole
    Ściskam Mela
    Wesołych Świąt :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Super pisarko :* czekam z niecierpliwoscia na nastepne czesci ,Zdolniacha moja kocham !!

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy